JAK UBRAĆ SIĘ WIOSENNIE?

Nie, nie, to niestety nie jest ten wpis z nową odsłoną fryzury 🤗. Przepraszam, ale jeszcze przez chwilę potrzymam Was w niepewności. Dziś za to stylizacja, która dowodzi, że z nadejściem wiosny chętniej sięgam po jasne kolory. Liczę, że Wy też tak macie i z przyjemnością rozłożycie, razem ze mną, na czynniki pierwsze dzisiejszego look’a. A więc do dzieła…

Na wiosnę zmienia się przede wszystkim światło. Większość ciemnych stylizacji wygląda teraz ciężko i ponuro. Mało tego, podkreślają bladą cerę i człowiek wyglada, jak z krzyża zdjęty. Naturalnym odruchem jest sięgniecie po jaśniejsze rzeczy, które rozświetlą nasze zmęczone po zimie twarze. Nic to, że jesteśmy bladziutkie i tak wyglada to o niebo lepiej.

Z resztą, bladziutkie są nie tylko twarze… Z moimi nogami jest jeszcze gorzej 😬, ale skarpetki zostały przeze mnie definitywnie pożegnane w zeszłym tygodniu i nie było mowy, by pojawiły się w dzisiejszej stylizacji.

Niezawodnym i sprawdzonym sposobem na udaną stylizację jest sięgniecie po ładny szal z naszą ulubioną kolorystyką. Robiłam tak nie raz i gorąco polecam wszystkim ten patent. Zwłaszcza, gdy nie chce nam się zbytnio myśleć, mamy wtedy gotowca, który zrobi za nas całą robotę.

Szal w kratę występował już na blogu jesienią, gdzie towarzyszył letniemu garniturowi. To wspaniały dodatek, który spina wszystkie odcienie beżów i szarości ( moich ulubionych – siwych) 😋.

Płaszcz ZARA, w zimnym odcieniu jasnego beżu, dużo ładniej prezentowałby się z opalenizną, ale ogrzany flanelową szarością, z dodatkiem promiennego uśmiechu blogerki 😜 i odrobiny wiosennego słońca, radzi sobie całkiem nieźle. Na pewno nie umknęło Waszej uwadze, że mam mocno podciągnięte rękawy. Lubię ten patencik, jest zabawny i dodaje stylizacji lekkości.

Wspominałam Wam ostatnio, że do mojej szafy trafiają czasem super prezenty. Jaśniutką torebeczkę GUESS dostałam na imieniny już w styczniu, ale z jej premierą na blogu, musiałam poczekać na cieplejszy dzień i lżejszą stylizację.

Za chwilę napiszę trochę więcej o torebce, a teraz jeszcze kilka zdjęć w płaszczu, w różnych odsłonach.

Podstawowa wersja stylizacji (bez większości dodatków) jest bardzo czysta i minimalistyczna.

Do torebki dołączono klasyczny pasek, dzięki któremu możemy zamienić ją w saszetkę. Jak dla mnie bomba!!! Za moment tak zrobię, a na początek pasek, spełniający swoją podstawową funkcję.

Sweter i spodnie są w tym samym odcieniu szarości. Z daleka wyglądają razem jak kombinezon. Kiedy wsuniemy sweter za pasek, sylwetka dzieli się wyraźnie na górę i dół. Tym zabiegiem możemy wydłużyć optycznie nogi albo świadomie z tego zrezygnować. Wszystko zależy od proporcji naszej sylwetki.

Bardzo mi zależało, by pokazać urodę szala. Wystarczy wybrać jeden kolor z tej pięknej kraty, jako kolor bazowy, a potem drugi, który narzuci kolorystykę dodatków i już mamy super stylizację. Możemy także zaszaleć i zebrać w jednym look’u elementy we wszystkich kolorach z kraty. Możliwości jest wiele…

Dzisiaj moją bazą są szarości, spodnie COS i kaszmirowy blezer ALLUDE.

Każdy ma swój ulubiony sposób noszenia szala. Ja oczywiście też. Z mojego doświadczenia wynika, że im krótsza szyja, tym dalej od niej powinien być szal. Na zdjęciach poniżej możecie zobaczyć, jak noszę go najczęściej. Kolejność nie jest przypadkowa 😁.

1. Przerzucony przez ramię.

2. Ciasno zawiązany wokół szyi.

3. Zarzucony na ramiona.

A teraz mała torebka GUESS przejdzie metamorfozę i zaprezentuje się jako saszetka.

Przypięłam ją do paska w talii przez co prezentuje się bardziej sportowo niż w klasycznej wersji.

To bardzo wygodny sposób noszenia. Pasek włożony w szlufki od spodni, gwarantuje, że saszetka zawsze jest na miejscu.

W mojej kolekcji butów mało jest beżu. Można powiedzieć, że jak na lekarstwo. Na szczęście mam skórzane slip-on’y (wsuwanki po polsku?LIEBESKIND, które praktycznie zawsze towarzyszą moim beżowym stylizacjom.

Aby nie wyglądać już kompletnie, jak córka młynarza, smaruję co kilka dni twarz, ramiona i dekolt chusteczką samoopalającą. To chyba najzdrowsza opalenizna pod słońcem… . Niestety bardzo krótkotrwała i nie tak efektowna, jak ta naturalna. Lekko miziam także nogi, by nie straszyły Was sinym odcieniem. Nie mogę się doczekać, kiedy złapię trochę brązu. Jeśli sprawdzą się prognozy pogody, to majówka może będzie pierwszą ku temu okazją. Zobaczymy…

Wyszły mi dwa fajne zdjęcia z podskokiem, bez i z dodatkami. Jak zwykle, nie umiałam zdecydować, które lepsze, dlatego zamieściłam oba. Wyszłam z założenia, że dużo zdjęć, to dużo materiału do oglądania i analizowania. Ja sama chętnie przyglądam się wielu szczegółom  stylizacji z różnych perspektyw i mam nadzieje, że dla Was będą one równie ciekawe.
Jasna, wiosenna stylizacja, pojawia się na moim blogu co roku. To chyba najlepszy dowód na to, że moje samopoczucie i nastrój decydują głównie o tym, co na siebie wkładam. Jaśniej na dworze, jaśniej w szafie… Przynajmniej na początku, bo potem, wraz z opalenizną, spokojnie do łask wróci czerń…
Napiszcie, jak Wy wchodzicie w nowy sezon. Czy też Was nęcą jasne, pastelowe kolory? No i oczywiście jestem ciekawa, co sądzicie o dzisiejszej stylizacji?
Do następnego razu,
SIWA

 

Możesz także polubić

11 komentarzy

  1. Pozazdrościłam niektórym z Was talentów poetyckich i dzisiaj „rozkładam” Agę na czynniki pierwsze w rymowance na miarę 12-latka 😉

    Swobodne, szare spodnie COS,
    jak zwykle mają „to coś”,
    a kaszmirowy sweterek
    wcale, tym razem, nie w serek.
    Torebusia- jasna,prosta,
    do paska Ci przyrosła.
    Kształtność i bladość ciała
    osłania płaszczyk ZARA.
    W proporcjach jesteś doskonała,
    jak cała wiosna wspaniała.

    (toż to pean prawie na Twoją cześć 🙂 🙂
    Pozdrawiam cieplutko,
    Saba

    1. Dołączam się do życzeń świątecznych: aby znalazł się czas na odpoczynk w nadchodzace dni, a aura rozpieszczała promieniami słońca.

    2. Witaj Sabo,
      Po przeczytaniu peanu na swoją cześć,
      obmyślałam długo odpowiedzi treść
      i przeżywałam pisarskie katusze,
      bo czułam, że wierszem odpowiedzieć muszę…

      Wyszło tak:

      Siedzi Siwa na kanapie
      i po głowie się drapie.
      Myśli, kreśli, kombinuje,
      mocno przy tym posapuje.
      Kiedy pean się jej trafił,
      myśli zebrać nie potrafi…
      Stara się jak może lecz
      wszystkie rymy poszły precz.
      Jedyne słowo, które jej pasuje,
      by oddać co czuje…
      to po prostu DZIĘKUJĘ !!!

      Ściskam Cię Sabo świątecznie, radośnie i słonecznie, SIWA

  2. Stylizacja co tu dużo mówić jak zawsze super buty śliczne ,widać wygodne
    moje marzenie Aga w płaszczu zakochałam się natychmiast Ty to masz naprawdę nie lada farta , zawsze wypatrzysz cudo do którego wzdycham
    owszem jasne kolory ratują nasze blade twarze wiosną wpadam w panikę
    patrząc w lustro ratuje się póki co maseczkami by jakoś do pierwszej opalenizny
    wyglądać chusteczki samoopalające,że też nie wpadłam na taki pomysł, tym bardziej że po świętach wybieram się na wesele i mam potworny ból głowy
    jak się ubrać bo sukienki odpadają nie czuję się w nich fajnie ,choć mam niezłą kolekcję ,jestem trochę typem chłopczycy więc najlepiej wbiłabym się coś na pograniczu męskiego garnituru , ale już widzę miny
    kuzynek może podsuniesz mi mały pomysł, jak się nie wygłupić pozdrawiam
    udanych świąt pozdrawiam buziaki

    1. Jolka – idź w garniturze!
      Kocham takie stylówy na imprezach i ,choć z pozoru męskie, są baaardzo sexy!

    2. Witaj Jolu,
      Trochę zagoniona jestem ostatnio, ale już odpowiadam…
      Z chusteczkami samoopalającymi jestem zakolegowana od dłuższego czasu. Mam kilka patentów, jak ich używać, by wszystko wyglądało bardzo naturalnie. Przede wszystkim przydadzą się lateksowe rękawiczki, bo nikt nie chce mieć poplamionych rąk. Twarz musi być oczyszczona, najlepiej po pillingu. Potem dobrze jest nałożyć solidną porcję kremu, żeby skóra była nawilżona (w suchych miejscach łapie mocniej!). Chusteczką smaruję twarz, uszy, dekolt i ramiona. Staram się zrobić to jak najdokładniej, by nie pominąć żadnej strefy. Potem lekko przelatuję po kostkach i łydkach 🙂 . Blondynki muszą tylko uważać na brwi i linię włosów, bo mogą niepotrzebnie złapać trochę opalenizny. Najlepiej pierwszy raz zrobić w weekend, by mieć możliwość usunięcia ewentualnych niepowodzeń. Mam nadzieję, że wszystko się uda i złapiesz trochę koloru…
      Co do stroju weselnego. Pomysł z garniturem jest fantastyczny. Zgadzam się z Sabą w 100%. Może być bardzo sexy, kiedy założysz np. szerokie spodnie i dopasowaną marynarkę na ładne body wykończone koronką. Do tego look’a dobrze będą pasować zarówno pantofle na wysokim obcasie, jak i mokasyny, których pewnie będą Ci zazdrościły, po kilku tańcach, wszystkie panie z kuzynkami na czele 😉 . Obstawiam w ciemno, że będziesz najlepiej ubraną osoba na tym przyjęciu. A że inaczej niż wszyscy? Trudno, to już ich zmartwienie. Grunt to dobre samopoczucie. Trzymam kciuki i będę czekała na wieści, jak się udała impreza.
      Ściskam świątecznie, SIWA

  3. Aga, ależ ty jesteś LASKA!!! Radość patrzeć 🙂 U mnie też już zimowe rzeczy powędrowały (wraz z papierami antymolowymi) do wyższych i dalszych półek oraz szuflad, krytycznie oglądam, co ja tam mamw zasobach… W tym roku pierwsze pójdąmiędzy ludzi rzeczy oliwkowe, khaki, chłodne beże i szarości…szczęsliwie mam tego przynajmniej jedną szufladę, więc jest co miksować! Nie rozstanę sie też tak od razu z czernią, bo pasuje do khaki, a ja lubię jej dramatyczność…Kupiłam w końcu bluzę, którą ci pokazywałam: „If it’s not black, put it back” 😉 o zobaczenia w naszych nowych, wiosennych outfitach…
    I radosnych świąt Wielkiej Nocy wszystkim Silverowiczkom!

    1. dzięki Saba ,podniosłaś mnie na duchu , bo już zaczęły się u mnie
      ataki paniki , pozdrawiam słonecznych Świąt

    2. Witaj Aldonko,
      Dobrze, że mi przypomniałaś o oliwce… Dawno nie nosiłam i trochę się stęskniłam 🙂 . Czerń oczywiście nie poszła w odstawkę. Miałam bardziej na myśli stylizacje w wersji all black. Na takie poczekam raczej do pierwszej opalenizny. Bluzy z takim napisem zazdraszczam 😉
      Dziekuję za życzenia świąteczne w swoim imieniu i wszystkich Silverowiczek…
      Smacznego jajeczka i wesołego…
      Buziaczki, SIWA

  4. Witaj Agusiu, no faktycznie chyba wiosna przyszła wprawdzie nieśmiało, ale ja już przepakowałam pudła z zimą na wiosenno letnie ubranka. Wielką radością było przede wszystkim to, że we wszystko weszłam co oznacza, że nie przytyłam a to jest ogromny sukces. Tak jak Ty jestem już jaśniutka w ubrankach – jaka to radość od razu człowiek się czuje lżejszy i radośniejszy. Skarpetki poszły won i tylko te białe kostki, ale spróbuję może tych chusteczek samoopalających, kto wie. Stylizacja bardzo przytulaśna i miziata – czyli super. Torebusia extra, ale ja to zazdroszczę Ci tego szarego wora, on to dopiero jest superowski. Całuję wiosennie D.

    1. Witaj Dorotko,
      Wiosna przyszła, strasznie nieśmiała i lekko zziębnięta, ale wszystko jej wybaczam, bo jest słoneczna. Wygląda na to, że nad kostkami będziemy mogły popracować już w najbliższy weekend, choć pewnie większość z nas spędzi go na przygotowaniach, a potem przy świątecznym stole. Myślę nad „wielkanocną stylizacją” i raczej będzie jasna, w podobie do tej dzisiejszej. Niech będzie radośnie, wiosennie i pastelowo. Może uda mi się stworzyć jeszcze króciutki wpis świąteczny, ale gdyby nie, to smacznego jajeczka i wesołego…
      Buziaczki, SIWA