FRANCUSKI POCAŁUNEK

Urodziny to często moment, kiedy zastanawiamy się nad naszym wiekiem. Różne są te przemyślenia. Czasem tęsknimy za przeszłością, wzdychamy do czasów, gdy zmarszczek było mniej i wystarczyło pomalować rzęsy, by być swoją najlepszą wersją. Zdarza się także, że wręcz wzdrygamy się na samą myśl o powrocie do młodości, w której borykałyśmy się z trądzikiem czy przetłuszczającymi włosami… Cóż, każdy wiek ma swoje przywileje i tylko od nas zależy, jak na to będziemy patrzeć.

Przedwczoraj skończyłam 45 lat i przyznam się Wam, że nigdy nie czułam się lepiej we własnej skórze. Nie zawsze tak było… Z rozrzewnieniem wspominam, co myślałam o sobie, swojej sylwetce czy urodzie jeszcze kilkanaście lat temu i to wtedy, gdy byłam wyżyłowaną, profesjonalną sportsmenką . O tamtej figurze mogę teraz tylko pomarzyć, ewentualnie powspominać. Wiele zmieniło się po urodzeniu dzieci, kiedy w obu ciążach ważyłam ponad 100 kilogramów. Za każdym razem, prędzej czy później, wracałam do swojej wagi, ale sylwetka, a szczególnie ciało, zmieniły się diametralnie. Trochę trwało polubienie siebie w nowej wersji, mimo to, były też plusy tych zmian. Przekonałam się na przykład, że za nic w świecie, nie chciałabym mieć dużych piersi, o czym marzyłam całą młodość i co było wtedy moim największym kompleksem. Ale prawdziwym przełomem w postrzeganiu siebie, był moment, kiedy przestałam farbować włosy. Od tej pory minęło już parę lat i z perspektywy czasu widzę, jak dobra i słuszna to była decyzja. Coś, co spędzało mi sen z powiek, ten ciągły wyścig z coraz szybciej pojawiającymi się siwymi odrostami, które były traktowane jako wielka wada, nagle stało się moim atutem i oryginalnym znakiem rozpoznawczym. Siwe włosy dodały mi odwagi, wyzwoliły pewność siebie i dały poczucie wolności. W ten sposób, największa słabość stała się moją siłą…

Przy okazji wpisu o stylu, mówiłam Wam o odwadze, która jest potrzebna w jego kreowaniu. Zauważyłam jednak, że przy całej swojej modowej śmiałości, a nawet brawurze, mam także swoje opory i głęboko wdrukowane obawy, by sięgać po niektóre stylowe triki. Od czasu do czasu, robię podejście do czerwonych ust. Ten niezawodny sposób Francuzek na podkręcenie każdej stylizacji, mnie przychodzi z dużym trudem. Podobają mi się pomalowane usta u kobiet, ale z jakiegoś, bliżej nieokreślonego powodu, sama maluję je bardzo rzadko.  W sumie szkoda, bo jak zaraz zobaczycie, nawet klasyczna i lekko męska stylizacja, muśnięta „francuskim pocałunkiem”, dużo zyskuje.

Zestawienie jasnych spodni z czarnym golfem podpatrzyłam na fotce jednej z największych ikon – Marilyn Monroe. Pomimo, że zdjęcie jest czarno-białe, widać usta pociągnięte pomadką i nawet w weekendowej wersji, na boso, jest ultra kobieca. Uważam, że była jedną z najbardziej świadomych swojej atrakcyjności kobiet. Bił od niej blask tysięcy diamentów, trudno było od niej oderwać wzrok. Bo z samoakceptacją tak właśnie jest, że jest niczym błyszczący klejnot. Sprawia, że mamy błysk w oku, pogodny wyraz twarzy, przyciągamy uwagę innych.

W dzisiejszej stylizacji wykorzystałam spodnie ZARA, które już za chwilę wylądują głęboko w szafie, ale dopóki jest tak ciepło i słonecznie, noszę je  intensywnie.

Drugą częścią bazy stylizacji jest czarny, kaszmirowy golf, który powinien się znaleźć zdecydowanie w szafie każdej kobiety. Warto zainwestować w egzemplarz o dobrze dobranym fasonie i rozmiarze, ale przede wszystkim dobrej jakości. Najlepiej robić to w sprawdzonych miejscach, gdzie mamy pewność, że 100% kaszmiru  zapisane na metce, odpowiada w rzeczywistości składowi swetra. W Warszawie takim miejscem jest E.M.boutique, gdzie znajdziecie duży wybór świetnych jakościowo kaszmirów dwóch niemieckich firm: ALLUDE i SMINFINITY. Polecam…

Marynarka RESERVED była już na stronie przy okazji wpisu pt.”SILVER BLACK”. Zakup wprawdzie wyprzedażowy, ale bardzo twarzowy. Pasuje do moich siwych włosów idealnie. Bardzo lubię taki jasny odcień szarości, rozświetla każdą stylizację…

Jest jeszcze jeden szczegół, który ładnie spina całość. Tym elementem są guziki marynarki, które mają czarną obwódkę i tworzą dobrze widoczny, graficzny akcent. Uwielbiam takie smaczki.

Dla wprawionego obserwatora, nie będzie zaskoczeniem, gdy stwierdzę, że zamiast paska użyłam mojej magicznej szelki. Muszę Wam powiedzieć, że jest to genialny patent ( wiem, wiem, aż bije ode mnie skromność ) .  Gumowa szelka trzyma spodnie na miejscu, ale przy siadaniu i innych wygibasach, rozciąga się i dopasowuje do naszej sylwetki. Jednym słowem: wygoda!

Ważnym elementem, z resztą jak zwykle, są dodatki. W dzisiejszym look’u zadebiutowała nowa torebka JUICY COUTURE, która była moim pierwszym, w tym roku, prezentem urodzinowym . Z tego co wiem, upolowana i kupiona w TKmaxxx. Bardzo dobrze odnalazła się w mojej szafie i pewnie będzie się pojawiała często w towarzystwie szarości…

Torebka nie jest ani duża, ani mała, śmiało można powiedzieć, że w sam raz. Dobrze wygląda przerzucona przez ramię, ale równie efektownie prezentuje się trzymana w ręku.

Jedna, szersza szelka sprawdziła się w charakterze paska, ale zawsze noszę jeszcze przy sobie krótszą wersję, którą używam do zbierania ubrań w talii. Dzięki takiemu gadżetowi możemy zrobić z grzecznej, klasycznej marynarki, wersję asymetryczną, awangardową i przy okazji bardziej kobiecą. Oczywiście nie trzeba jej zapinać tak ciasno, jak ja to zrobiłam. Chciałam tylko, żeby było widać wyraźnie efekt dopasowania w talii, a każda z Was wie doskonale na jaki stopień dopasowania może sobie pozwolić.

Szelkę można zapiąć również z przodu i jeśli jest, tak jak moja, w kontrastowym kolorze, zrobi ładny graficzny rysunek, który podkreśli lub nawet optycznie zrobi nam talię. To niestety jest patent raczej dla kobiet z mniejszym brzuszkiem. Te z wiekszą ilością centymetrów w pasie, namawiam do noszenia rozpiętej marynarki w kontrastującym kolorze do tego co mamy założone w środku. Wąski pas pośrodku sylwetki zawsze ją wysmukla.

I to już koniec urodzinowo-francuskiego wpisu. Żegnam Was w fantastycznym nastroju. Chciałabym bardzo, żeby każda z Was spojrzała na siebie przychylnym okiem i skupiła się na swoich zaletach, nie tylko przy kreowaniu własnego stylu, ale w każdym aspekcie swojego życia. Życzę Wam tego z całego serca. W każdej z nas jest coś pięknego, tylko musimy to dostrzec i pielęgnować. Kiedy to wyeksponujemy, zobaczą to też inni .
Do nastepnego razu,
SIWA 💋

P.S. Znalazłam wytłumaczenie dla swoich modowych obsesji

„Obsesja jest niezbędna dla kreatywności”

Możesz także polubić

14 komentarzy

  1. A ja Ci życzyłam i życzyć jeszcze będę miała okazję 🙂 (huraaaaa:),
    dlatego skupię się na tym co zobaczyłam i powiem, że z gracją tą kreacją zgarnęłaś całą stawkę 🙂 daleko w tyle zostawiając Marilyn Monroe a w oklurach prezentujesz się dużo lepiej niż Anna Wintour. Taka z Ciebie ikona, choć niedawno urodzona 😀

    1. Witaj Pati,
      Bycie ikoną to dla mnie nowość 😉 . Oba porównania bardzo mi schlebiają i mam tylko nadzieję, że nie uderzy mi do głowy woda sodowa, którą nota bene bardzo lubię 🙂 . Już nie mogę się doczekać życzeń i naszego spotkania…
      Buziaki, SIWA

  2. Agnieszko Moja Kochana
    Szczęścia są różne a ponieważ nie mam żółtego pojęcia którego z nich Ci życzyć życzę Ci tego którego potrzebujesz
    Z całego psychofaniego serca
    BIG CMOK ❤️

  3. Droga Silver! Urodzinowo życzę zdrowia, spełnienia, radości i satysfakcji na każdym życiowym polu. I nieustajacej chęci do prowadzenia tego bloga bo jest uzależniający i fantastyczny

    1. Witaj Kasiu,
      Dziękuję za życzenia i jeśli tylko nadal będą mnie czytać i pisać do mnie moje Silverowiczki, macie jak w banku, że blog będzie istniał, bo bez Was będzie to niemożliwe…
      Buziaki, SIWA

  4. Cudowny, klasyczny zestaw kolorów i ta wisienka na …ustach , ach!
    Z moich wyliczeń wynika, ze prawdopodobnie tez jesteś zodiakalną wagą?
    Tak wiec zodiakalna siostro, życzę Ci wora pomysłów i dwóch worów sił na kolejne lata funkcjonowania tego bloga! Inspiruj nas jak najdłużej!
    Buziaki

    1. Witaj Sabo,
      To chyba właśnie zasługa tej wisienki, że klasyczny zestaw zaprezentował się tak dobrze 😉 . Tak, jestem zodiakalną wagą, co niewątpliwie ma ogromny wpływ na moje stylizacje. Dążenie do równowagi i harmonii jest praktycznie moją obsesją. Teraz już wiem skąd mam to uczucie, że Cię dobrze znam, choć nigdy nie spotkałyśmy się osobiście… Dziękuję za życzenia i mam nadzieję, że się spełnią…
      Buziaki, SIWA

  5. Agnieszko, podpisuję się pod Aldonką wszystko trafione w punkt. Wyglądasz pięknie, czerwone usta /a widziałam w naturze/ wyglądają świetnie. Nalżysz do tych kobiet, które wyglądają atrakcyjnie dosłownie we wszystkim, i zupełnie niepotrzebnie się wzbraniasz przed karminowymi ustami, są piękne. Stylizacja elegancka, torebusia świetna, czyli wszystko cud-miód. Pokusiłabym się o stwierdzenie, że wyglądasz coraz bardziej atrakcyjnie – co to będzie przy 50-tych urodzinach? Kończę bo zaraz będzie, że Ci kadzę ponad miarę pewnie tak, ale chyba nie ma nic złego w mówieniu komuś miłych rzeczy. Tego nigdy dość. Całusy D.

    1. Agnieszko, samego dobra i piękna w życiowej podróży! A z przyczyn czysto egoistycznych, pozostań niezmiennie inspirująca i prawdziwa jako Blogini:)!

      1. Witaj Inko,
        Dziękuję za życzenia. Blog powstał dla Was, ale i mnie nie są obce egoistyczne pobudki. Wasze komplementy i uznanie, dodają mi siły, pewności siebie i poczucie spełnienia. A jeśli jeszcze jestem porównywana do bogini, to czuję się po prostu bosko!!! I jak tu zrezygnować z takich przyjemności ? 🙂
        Buziaki, SIWA

    2. Witaj Dorotko,
      Dziękuję za całą masę komplementów. Te od kobiet mają dla mnie znacznie większą wartość. Czerpię z nich ogromną siłę i zapał do prowadzenia bloga. Mówienie miłych rzeczy potrafi zdziałać cuda. Sama, gdy zobaczę na ulicy lub w metrze, coś pięknego u jakiejś kobiety, podchodzę do niej i jej to mówię. Reakcje są różne, ale zazwyczaj uśmiechają się i widać gołym okiem, że poprawia się im nastrój. Dlatego swoim komentarzem wywołałaś uśmiech na mojej twarzy, a dobry nastrój mnie nie opuszcza…
      Buziaczki, SIWA

  6. Bellissima e bravissima!
    A my tu wszystkie po to, by brać z ciebie przykład 🙂 Happy Birthday, moja Serdeczna Stylistko!
    P.S. Wzorowo edukacyjny i na dodatek krzepiący wpis…

    1. Witaj Aldonko,
      Dziękuję za życzenia… Och, marzy mi się, żeby wszystkie Silverowiczki wzięły ze mnie przykład i poczuły się tak dobrze we własnej skórze, jak ja. Wtedy wszystkie stylizacje prezentują się fantastycznie i robią wrażenie. Im bardziej lubimy siebie, tym łatwiej przychodzi nam wszystko. Sprawdziłam na sobie, to działa!
      Buziaki, SIWA

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *