CZY ISTNIEJE IDEALNY PŁASZCZ?


Jesienią chyba najchętniej nosimy płaszcze. Muszę się Wam przyznać, że mam ogromną słabość do kupowania okryć… Niestety miejsca do gromadzenia kolejnych egzemplarzy, jak na lekarstwo . Szafy pełne i niestety doszłam już do takiego momentu, że kupno kolejnego oznacza oddanie przynajmniej jednego z kolekcji… Czasem jest to naprawdę trudne…


Przy okazji aktywowania jesienno-zimowej szafy, zauważyłam pewną prawidłowość, którą chcę się dzisiaj z Wami podzielić i która może być wybawieniem dla każdego płaszczowego zakupoholika. Otóż okazało się, że są modele, z którymi jestem tak związana, że oddanie ich kompletnie nie wchodzi w grę. Co ciekawe, wcale nie wartość sentymentalna o tym decydowała, tylko przede wszystkim fason!!!

Zatem, jaki jest ten idealny płaszcz, który bez względu na trendy, pozostaje w szafie?

Po pierwsze – neutralny kolor 😁

Dla mnie to przede wszystkim czerń, szarość, beż i rudy (czyli camel). Zauważyłam, że niestety wszystkie wzorzyste, w tym kraciaste, podlegają dużej rotacji.

Po drugie – nisko wszyte rękawy.

Uważam, że jest to bardzo istotny element, szczególnie dla osób, które lubią oversize’owe ciuchy. Nic bardziej nie wkurza, jak obciśnięte ramiona i ograniczony zakres ruchów. Ideałem są rękawy kimonowe, które można swobodnie podwijać i podciągać.

Po trzecie – brak podszewki.

Tu zdania pewnie będą podzielone, ale ja zdecydowanie preferuję wersję bez. Najczęściej podszewka ”zmniejsza„ odrobinę  pojemność płaszcza i na dokładkę, materiał z której jest zrobiona nie jest elastyczny, a to duża wada.

No i po czwarte – kształt wrzeciona. 

Bez względu na długość, korzystny jest dla każdej kobiety. Zwężony dół płaszcza, optycznie wysmukla sylwetkę. Większa ilość materiału  u góry może pomieścić i ukryć spory biust oraz mocniejsze ramiona. Szczupłe osoby, spokojnie mogą nosić ten fason z paskiem, w tej wersji prezentuje się równie dobrze.

 

Płaszcz ZARA, z dzisiejszej stylizacji, spełnia wszystkie wymienione przeze mnie kryteria. Kupiłam go w zeszłym roku i wiem, że będzie długo gościł w mojej szafie.  Przy okazji zwrócę jeszcze Waszą uwagę na rozmiar. Dla tych z Was, które dłużej śledzą bloga, oczywiste jest, że wybieram zazwyczaj największe rozmiary. Ten płaszcz w sklepie stacjonarnym dostępny był od S do L, ale na stronie można było zamówić nawet XXL, co też uczyniłam. Był to bardzo dobry ruch. Płaszcz jest obszerny i mieszczą się pod nim nawet najgrubsze moje swetry.
Dlaczego warto wybierać luźniejsze i większe niż zazwyczaj rozmiary? Z mojego doświadczenia wynika, że dobrze jest, gdy płaszcz ma odrobinę „luzu”, wtedy sylwetka wygląda optycznie lżej i smuklej.

Przy takich prostych, monochromatycznych stylizacjach, pozwalam sobie na odrobinę szaleństwa i bogactwa w doborze biżuterii.

Dzisiejszy look jest bardzo prosty i czysty w formie. Na tle jasnego płaszcza pięknie prezentują się czarne torby. Moja ukochana od IVAN GRUDAHL błyszczy niczym klejnot.
Cały czas utrzymuje się moda na duże torby XXXL i bardzo często występują w towarzystwie małych XXXS, mieszczących zaledwie telefon, a czasem tylko szminkę. Ja jestem wierna mojej saszetce VAGABOND i wiele razy zastanawiałam się, jak radziłam sobie bez niej. Kompletnie nie mogę sobie przypomnieć 😉 .

Czasem zdarzają się zakupowe „złote strzały”. Myślę, że spokojnie mogę tak powiedzieć o butach TAMARIS, które upolowałam niedawno w TKmaxxx. Bardzo podobał mi się taki męski fason, ale nie mogłam do tej pory trafić na odpowiednią dla mnie wersję. Te są tak wygodne, że już się martwię, co będzie gdy się zniszczą . Niedawno, oglądając pokaz CHRISTIAN DIOR na jesień-zimę, zobaczyłam, że moje, nowe buty „niechcący” są także super modne. Może nie mają takiego ostrego „trendy” czubka, ale musicie przyznać, że są bardzo podobne. Krótko mówiąc, modowy strzał w dziesiątkę .

Płaszcz dobrze wyglada w każdej wersji.

Rozpiety…

Zapięty…

Z podwiniętymi rękawami…

Zarzucony na ramiona…

Pod płaszczem, jako baza, wystąpiły spodnie RUNDHOLZ i kaszmirowy golf ALLUDE, obie rzeczy z EMboutique. Luźne gacie, z niskim krokiem, są prawie niewidoczne, bo zgubiły się na czarnym tle. Za to golf gra, obok płaszcza, główną rolę. Ostatnio zauważyłam, że mam słabość do monochromatycznych stylizacji i coraz częściej przyłapuję się na tym, że sięgam po rzeczy w jak najbardziej zbliżonych do siebie odcieniach tego samego koloru. Golf jest tylko odrobinkę jaśniejszy od płaszcza, a jego puszysta miękkość dodaje luksusowego sznytu stylizacji. Ponieważ jest bardzo obszerny, zebrałam go delikatnie w talii. Użyłam do tego dużej agrafki. Zazwyczaj korzystam do tego z mojej czarodziejskiej szelki, ale w przypadku delikatnej dzianiny nie jest to dobry pomysł. Możemy zniszczyć  splot i powyciągać oczka. Agrafka sprawdza się dużo lepiej.

Nie wiem, czy zastanawiałyście się kiedykolwiek nad tym, jak powstają moje wpisy na bloga. Ponieważ robię wszystko sama, nie mam biura ani ekipy, z którą trzeba by było omówić szczegóły sesji, stylizacji czy tekstu, siadam po prostu w kawiarni, zamawiam kawkę i ciacho, a potem spisuję w swoim tajnym kajecie wszystkie złote myśli i pomysły, obrabiam zdjęcia i myślę, jak najfajniej przedstawić temat. Najtrudniejszy zawsze jest tytuł, a potem już jakoś idzie

Jestem bardzo ciekawa, czy macie swój przepis na płaszcz idealny? A może pokrywa się z moim wzorcem? Koniecznie dajcie znać w komentarzach. Nadchodzą chłodniejsze dni i z pewnością temat płaszcza będzie pojawiał się na stronie jeszcze nie raz i nie dwa. Zdradzę Wam tylko, że mam w zanadrzu jeden nowy w szafie i… o zgrozo, nie ma kształtu wrzeciona .
Do nastepnego razu,
SIWA

Możesz także polubić

13 komentarzy

  1. Płaszczyk przepiękny, patent ulubiony (agrafką ozdobiony), a buty lepsze niż cały Dior. Do mnie wdzięczna prostota przemawia pełnym głosem

    1. Witaj Pati,
      Płaszcz, z racji, że mam ich sporo, noszę od czasu do czasu, ale buty a’la Dior są przeze mnie ostatnio mocno eksploatowane. Jest to najlepszy dowód, że są naprawdę mega wygodne… Martwię się tylko, że nie wykorzystuję potencjału mojej obuwniczej kolekcji. Jedynym sposobem jest ubranie się w zestaw, w którym nie występuje kolor czarny, ale w moim przypadku jest to dość trudne zadanie 🙂
      Buziaki, SIWA

    1. Witaj Ewuniu,
      Wiedziałam, że jeśli obejrzysz ten wpis, to włosy będą obiektem Twojego zachwytu 🙂 . A ja z uporem maniaka je prostuję, ale jak widać nie zawsze i od czasu do czasu, loki zostają puszczone na wolność 😉 .
      Buziaczki, SIWA

  2. Siwa, kurcze chyba jest to pierwsza rzecz w której no jakoś za blado dla Ciebie. Ty jesteś piekna jak zwykle! Jest oczywiście b dobrze ale bez efektu wow. Podzrowienia

    1. Witaj Kasiu,
      Rzeczywiście jestem blada w tej stylizacji. Trochę to wina edycji zdjęć, bo wyszły prześwietlone i musiałam się natrudzić przy ich obróbce, ale przede wszystkim straciłam już wakacyjną opaleniznę i jasne kolory podkreślają jesienną bladość 😉 No cóż, pozostaje trzymać się z dala od tych odcieni, a przynajmniej w tak dużych płaszczyznach.
      Buziaki, SIWA

      1. Absolutnie się z Tobą nie zgadzam. Jakie blado jakie blado??? Oślepiłaś mnie tymi lokami ale nie na tyle iżbym nie dostrzegła że wyglądasz świeżo i promiennie.

  3. Natomiast w mojej szafie totalny mix. Przeważają płaszcze obszerne: proste trencze i wełniane wrzeciona, ale jest także czarna wersja elegancja-francja. Niestety, zwykle długo czeka na możliwość zaprezentowania się. Zawiązuję wówczas pasek w pasie, szal wokół głowy i dokładam czerwoną torbę.
    Na codzień jednak preferuję swobodną formę oversize i aż boję się chwili, kiedy ten „trend” stanie się passe.
    Twój płaszczyk fajowo współgra z kolorem włosów i swetrzyskiem. Szkoda, ze tło ukradło Ci spodnie, ale wierzę, że jak zwykle są cudne. No i biuro- bomba!

    Pozdrawiam pięknie, złoto-jesiennie

    1. Witaj Sabo,
      Część Twojej kolekcji miałam okazję poznać podczas zeszłorocznego konkursu 🙂 . Masz świetną figurę i możesz nosić każdy fason, więc nie dziwię się, że w szafie płaszczowy mix. Ja też obawiam się, że oversize się „przeje” projektantom i zaczną kombinować w drugą stronę. Nie spędza mi to snu z powiek, ale nawet gdyby tak się stało, nie sądzę żeby zmieniły się moje preferencje. Coż, będę wtedy uważana za old-school’ową panią lub w najlepszym wypadku, hipsterkę 😉 . Biuro, w aktualnie sprzyjających warunkach przyrody, jeszcze w kawiarnianych ogródkach, ale nieuchronnie zbliża się przeprowadzka …
      Buziaki, SIWA

  4. Aga w końcu udało mi się tutaj zawitać , przejrzałam wsteczne wpisy
    wszystkie stylizacje fantastyczne co za uczta dla oczu , płaszcz piękny w swojej prostocie
    taki fason bez dwóch zdań to najlepszy patent , jaki ktokolwiek mógł stworzyć , buty super przyznam się ,że jestem fanką marki Tamaris , można
    upolować fajne stylowe buty , nietuzinkowe , wygodne , monochromatyczność
    w ubiorze ,jest ponadczasowa , ponadto wymusza pewną oszczędność
    w dodatkach co bardzo lubię cóż wyglądasz jak milion dolarów pozdrawiam
    buziaki

    1. Witaj Jolu,
      Dawno Cie nie było i miło, że znalazłaś trochę czasu, by zajrzeć na stronę. Dziękuję za tak miły komentarz. Ostatnio jestem zafascynowana monochromatycznymi zestawami, bo są bardzo stylowe i mimo ubogich dodatków, wyglądają jak milion dolarów 😉 . Buty Tamaris szczególnie z linii trends, zawsze są strzałem w dziesiątkę…
      Buziaki, SIWA

  5. Agnieszko, płaszcz piękny, widać że bardzo miziaty. Jestem dość niska i płaszcze to trochę nie moja bajka, ale podziwiam i potrafię docenić super egzemplarz. Co do podszewki w płaszczach to zgadzam się ze wszystkim z wyjątkiem tego, że jest – bez niej – wtedy trochę tępy i obszerne rzeczy się ciągną niemiłosiernie. Ale cóż trzeba cierpieć. W młodości miałam taki z wielbłądziej wełny, czekoladowy w moim wypadku był prawie do ziemi – w tamtych latach to była prawdziwa awangarda. Teraz skupiam się raczej na kurtko-płaszczach oversizowych i o problematycznych kształtach. W nich odnajduje się najlepiej. Zdjęcia piękne na tle czerni bardzo twarzowe. Buziaki D. A i jeszcze kolor piękny świeży taki – optymistyczny. Cudo.

    1. Witaj Dorotko,
      Płaszcze nie są lubiane przez niższe kobiety. Trochę mają w tym racji, bo nie każda długość jest dla nich dobra i większość ciągnie sylwetkę w dół. Dobrze, że znalazłaś dla siebie oryginalną alternatywę. Ja za to kompletnie odjechałam w temacie płaszczy, bo znów skusiłam się na kolejne okrycie. Tym razem w klasycznym, camelowym kolorze, oczywiście w wersji oversize. Trochę będę musiała poczekać z prezentacją, bo jest super cieplutko, ale bez problemu odłożę to w czasie.
      Buziaczki, SIWA

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *