HOT SUMMER IN THE CITY DRESS NUMBER THREE

Pogoda trochę siadła, ale nadal jest bardzo ciepło. W upalne dni, w mieście, marzy się o plaży, morzu lub innych akwenach wodnych. Najlepsze co można wtedy zrobić, to wskoczyć w plażową sukienkę, poczuć wakacyjne wibracje i zanucić pod nosem przebój „HOT TOWN, SUMMER IN THE CITY „… 🙂

Sukienkę, która występuje w dzisiejszej stylizacji, dostałam w prezencie od przyjaciółki. Zachwycona kolorem i fasonem, zamówiła ją przez internet. W realu okazało się, że jest na nią stanowczo za duża i za długa. Dzięki tym „wadom” stałam się posiadaczką pięknej, bawełnianej sukienki plażowej. Kolor i fason są rzeczywiście fantastyczne, ale dla mnie najcenniejsza jest jej długość… Przy moim wzroście, bardzo rzadko mi się zdarza trafić na maxi sukienkę.

Ta piękna czerwona kreacja uszyta jest z cieniutkiej, miękkiej bawełny. Przyznam szczerze, że kiedy się w nią ubierałam nie zdawałam sobie sprawy, że dość mocno prześwituje. W moim domowym lustrze jakoś tego nie dostrzegłam. Widziałam za to ludzi, oglądających się za mną na ulicy, ale sądziłam, że to efekt czerwonego koloru, który przyciąga wzrok niczym magnes. Dopiero edytując zdjęcia, zorientowałam się, że wiele z tych osób mogło podziwiać zupełnie co innego, np. moją czarną bieliznę 😉 .

Do soczystej czerwieni dorzuciłam garść czarnych dodatków. To bardzo klasyczne połączenie, które zazwyczaj kojarzy się z Carmen, flamenco, czyli hiszpańskimi klimatami. Rzadko się tak ubieram, ale w tym wakacyjnym, słonecznym wydaniu, czułam się bardzo komfortowo.

Moja saszetka VAGABOND towarzyszy mi na każdym kroku (czarna lub czerwona). Uwielbiam, gdy moda jest praktyczna, a tak właśnie jest w przypadku tzw. nerek. Nie ma znaczenia, czy nosimy ją w pasie, czy przewieszoną przez ramię. Najważniejsze, że wszystkie skarby mamy zawsze przy sobie, a że przy okazji jesteśmy modne… to tylko dodatkowy bonus.

Z saszetki (to zdecydowanie lepsza nazwa niż nerka) bez trudu można zrobić kopertówkę.

Zrobiło się trochę wieczorowo, więc można pójść w tany 😉

Pasek GABI LAUTON wielokrotnie był przeze mnie wychwalany. Mimo wieku ( chyba tylko w przypadku rzeczy, im więcej lat, tym lepiej 🙂 ) dobrze mi służy i jest prawdziwym dodatkowym skarbem. Pokusiłam się jeszcze o wersję, która charakterem przypomina moje ukochane szelki RUNDHOLZ.

A tak suknia prezentuje się bez dodatków.

Jeszcze kilka zdjęć w ruchu, by pokazać cała urodę sukienki.

Nie byłabym sobą, gdybym nie zaczęła kombinować. Czy można coś zrobić z prostą, plażową sukienką? Można…

A gdyby tak wyciągnąć kieszenie i zawiązać z przodu…

Kokardka zawiązana na linii bioder dała efekt „nadwiślańskiej syrenki” i zdecydowanie zwęziła optycznie sukienkę. Ta wersja to prawdziwy demaskator kobiecych kształtów. Właścicielki wąskich bioder mogą po nią sięgnąć z zamkniętymi oczami 🙂 .

Druga wersja, roboczo nazwana przeze mnie „Mazowszanka jedna”, z kokardką zawiązaną w talii, jest znacznie bardziej komfortowa, bo nie obciska bioder. Wysokie wiązanie wyraźnie skróciło sukienkę i nadało jej kształt litery A.

Przesunięcie kokardki o kilka centymetrów zmieniło bardzo wiele. Wystarczy zerknąć na zdjęcie poniżej, by zobaczyć różnicę. Dlatego zawsze warto zwracać uwagę na proporcje. Czasem wystarczy tylko schować T-shirt za pasek spodni albo obciągnąć troszkę niżej spódnicę. To nadal będzie ta sama stylizacja, ale postrzegana inaczej, po prostu lepiej. Wniosek z tych moich wywodów jest jeden. Trzeba kombinować i dobrze jest zrobić sobie przy tym parę fotek, na których bez trudu zobaczycie w jakiej wersji prezentujecie się najlepiej. Można też zobaczyć coś, czego nie widać gołym okiem, np. prześwitującą przez materiał bieliznę 😉 .

Radosny podskok na koniec udanej stylizacji…

Mam nadzieję, że spodobała się Wam kolejna sukienkowa stylizacja. Chyba jeszcze do tej pory, nie zdarzyło się żebym w trzech kolejnych wpisach była ubrana w sukienkę, to prawdziwy rekord! Obawiam się, że tak dla odmiany, kolejne wpisy zostaną zdominowane przez spodniowe stylizacje… Muszę się tylko mocniej zmobilizować do pisania, bo ten wakacyjny luz jakoś nie chce mnie opuścić i ciągle o plaży mi się marzy 🙂 .

Czekam na Wasze komentarze i do następnego razu,
SIWA

 

 

Możesz także polubić

6 komentarzy

  1. Ta sukienka taka goła bardzo dobrze się prezentuje i choć jestem fanką Twoich dodatków to tu wygrywa sukienka-po prostu. A Ty w sukience zgarniasz całą stawkę 🙂 Brawoooo

    1. Witaj Pati,
      Zgadzam się z Tobą, że wersja podstawowa jest najlepsza. Coś jest w tej zamaszystości i luzie. To wspaniały przykład na to, że często mniej znaczy więcej…
      Buziaki, SIWA

  2. Agusiu nie znam nikogo kto by mogl sie tak pieknie wygogolic i wyladać tak apetycznie. Super po prostu wszystkie wersje. Bardzo sexi i stylowo. Buziaki D.

    1. Witaj Dorotko,
      Dawno nie słyszałam słowa wygogolić, a kiedyś całkiem często go używałam 🙂 .
      Czytając Twój miły komentarz, jestem również wygogolona i bardzo zadowolona…
      Dziekuję.
      Buziaki, SIWA

  3. O Qrcze! Kreacja niby zwyczajna a jednak ma w sobie to ” not a yes sir” 🙂 Nic tylko patrzeć i ….w kompleksy wpaść, głębokie 🙂 Cmok ❤️