CZY SĄ JAKIEŚ POWODY BY NOSIĆ SEXY BODY?

 

Pytanie powinno raczej brzmieć: jakie są powody by nosić sexy body? Nie wiem, skąd w nas, kobietach dojrzałych, taka obawa, by pokazać światu  siebie w wersji bardziej sexy? Czy to te wyśrubowane oczekiwania odnośnie idealnej sylwetki? Czy stereotypowe myślenie, że dojrzała kobieta w sexy bodziaku będzie wyzywającą, ryczącą 40, 50 czy 60…? Mam w sobie duszę buntowniczki, bo kiedy słyszę, że coś rzekomo nie jest dla mnie, od razu mam ochotę to założyć i udowodnić, że jest zupełnie inaczej, choćby tylko dla samej zasady. Tak właśnie było z czerwonym, odważnym body.

Kupiłam je w PRIMARKU, w Düsseldorfie, na fali czerwonych zakupów i nawet przez chwilę nie pomyślałam wtedy, że będę miała jakikolwiek problem z ubraniem go. Po prostu spodobał mi się kolor i wzięłam. Dopiero w domu zaczęłam przymierzanie i nagle zorientowałam się, że to co wydawało mi się niewinną łezką, jest dość dużym otworem ukazującym znaczną część mojego biustu, którego nie mam za wiele. Postanowiłam, że jeśli już ma być sexy, założę do niego mój najlepszy push-up i sprawię, żeby biust prezentował się bardziej okazale. Moim zdaniem, najlepsze do takiej roboty są staniki VICTORIA SECRET. Mam ich kilka, sprowadzanych jeszcze z USA. Teraz można się w nie  zaopatrzyć się w polskich filiach tej marki.

Sexy body założone z dużą, oversize’ową koszulą RUNDHOLZ, to po prostu zwykły top 🙂

Aby zachować równowagę kolorystyczną, oprócz czarnych okularów OSCAR DE LA RENTA i bransoletek, dołożyłam do stylizacji leciutką, ale jakże pakowną torbę RESERVED.

Czerwona torebeczka na długim pasku, to poprzedniczka saszetki VAGABOND, która ostatnio wyparła ją ze stylizacji. Właśnie po niej i po długich lokach można poznać, że zdjęcia były robione w poprzednim letnim sezonie. Opalenizna zresztą też już mocno wakacyjna. Teraz mogę tylko o takiej pomarzyć, bo do urlopu jeszcze prawie miesiąc…

Do czerwonego body bardzo dobrze pasuje klasyczny dżins. Ja wybrałam fason z wysokim stanem i przykrótkimi nogawkami z PULL&BEAR. Warto pokazywać kostki, bo wtedy sylwetka wygląda lżej.

Bez koszuli początkowo czułam się trochę nieswojo, ale z każdą chwilą było coraz lepiej.

W końcu zdjęłam koszulę całkowicie i zaprezentowałam sexy body w pełnej krasie. Teraz przyszło mi do głowy, że może to być dwuznacznie zrozumiane. Piszę wprawdzie o części garderoby, ale równie dobrze można to zinterpretować, że mam na myśli seksowne ciało 😉 .

Wracając do tytułowego pytania, czy są jakieś powody, by nosić sexy body? Otóż wystarczy tylko jeden, musicie tego chcieć. Jeśli tylko najdzie Was ochota, wskakujcie w seksowne ciuszki, bo nie tylko o bodziaki tu chodzi i czujcie się wspaniale we własnej skórze. Może macie super zgrabne nogi i możecie śmigać w mini, śmiało, wiek nie ma tu przecież nic do rzeczy. Jedynych przeciwskazań upatruję tylko w naszym samopoczuciu, no i ewentualnie figurze 🙂 .

Mam nadzieję, że spodoba się Wam dzisiejsza, seksowna stylizacja – prowokacja i skłoni do napisania komentarza 🙂 . Czekam niecierpliwie na Wasze opinie. Czy uważacie, że wypada wbijać się w seksowne ciuszki po 40, 50 lub 60? Co o tym sądzicie?

Pomimo obietnic, nie udało mi się zamieścić więcej wpisów na stronie w tym tygodniu. Jestem ostatnio mocno zarobiona i chociaż staram się mocno, pisanie schodzi na dalszy plan. Nie wiem, czy było tak w poprzednim roku, ale końcówka szkoły, piłkarskie turnieje i imprezy rodzinne, wszystko skutecznie odciąga mnie od komputera. Może kiedyś będę zajmować się profesjonalnie pisaniem bloga, ale dopóki tworzę moje wpisy w tzw. międzyczasie, jest  jak jest. Raz lepiej, raz gorzej…
Do następnego razu,
SIWA

Możesz także polubić

13 komentarzy

  1. Jak dla mnie jest szalenie świeżo i młodzieńczo. Bez wględu na wiek, Ty możesz czuć się uprawniona do noszenia seksownych ciuszków. Uroda nie ma wieku 🙂
    p

    1. Witaj Pati,
      Wszyscy mają prawo nosić seksowne ciuszki, tylko pod warunkiem, że maja na to ochotę 🙂 . A mnie od czasu do czasu nachodzi właśnie ochota, by zrobić z siebie sexy kota 😉 .
      Buziaki, SIWA

  2. Hahaha! Aga, masz wszelkie powody, aby nosić sexy body! Jak Elle Macpherson, modelka z przydomkiem „The Body”! Kiedyś – najdłuższe nogi świata, dziś – zaszczytne trzecie miejsce. Przy okazji, takie body rozwiązuje chyba czasem problem z kostiumem na plażę, prawda? Pamiętasz? Pytałam cię o kostiumy na nasze mniej doskonałe bodies… 😉

    1. Witaj Aldonko,
      Dziękuję za porównanie mnie do długonogiej i pięknej Elle. Sexy body na ramiączkach, to rzeczywiście namiastka kostiumu plażowego. Mam problem z przygotowaniem wpisu o kostiumach. Musiałabym oprzeć go w całości zdjęciami ściągniętymi z internetu, a staram się tego unikać. Już widzę oczami wyobraźni, jak pojawiam się w mojej bramie lub na ściance obok butiku, w samym kostiumie, by zrobić swoje własne ujęcia. Hahaha… To by dopiero było kino oko. Jeszcze o tym pomyślę, może przyjdzie mi do głowy jakiś dobry pomysł na ciekawe przedstawienie tego tematu.
      Buziaki, SIWA

  3. Agus jestem na Helu i na malym telefonie wpatruje sie w cudna sexowna kobiete w seksownym bodziaku i coz po prostu pieknie. Oczywiscie wiek itp nie ma nic do rzeczy zwlaszcza przy takiej urodzie i takim wirujacym sexie bijacym z modelki. A i figury pozazdroscic. Wszystko pieknie stylowo i…bardzo apetycznie. Nsdmorskie buziaki D.

    1. Witaj Dorotko,
      Oj, jak Ci zazdroszczę… Hel, to moje ulubione miejsce na odpoczynek nad morzem. Pojawię się tam dopiero pod koniec czerwca i już się nie mogę doczekać. Mam nadzieję, że czarujesz wczasowiczów seksownym RUNDHOLZ’em 😉 .
      Buziaczki z upalnej Warszawy, SIWA

  4. Pytanie raczej powinno brzmieć: jakie są powody, by zakrywać TAAAKIE BODY? A precz z tą koszulą! :))) CMOK ❤️

    1. Witaj Ewuniu,
      Dziękuję. Nie sądziłam, że w tym kierunku pójdą komentarze, ale bardzo miło było go czytać. Koszula rzucona precz 😉
      Buziaki, SIWA

      1. Skoro koszula poszła precz, to pozwolę sobie zadać pytanko: co sądzisz o noszeniu biżuterii w kolorze złota, mieszaniu zlota ze srebrem itp Qrcze, ciagle szukam tej czerwonej torebuni i jak już znajdę taką, która w miarę spełniałaby moje minimalistyczne wymagania, to….albo z daleka krzyczy: ” patrzcie jaka jestem droga” a to kompletnie nie mój styl :))) albo ma złote okucia a ja z zasady nie mam nic złotego :))))Ma się te problemy, nie?:)))) I co mi poradzisz moja droga Idolko- złamać którąś z zasad czy szukać dalej? Ty nosisz złote dodatki?

        1. Witaj Ewuniu,
          Gdybyś zadała mi to pytanie 2 lata temu, z pełną stanowczością, powiedziałabym, że w życiu nie połączę srebrnej i złotej biżuterii. Miałam nawet dość sztywny podział na pory roku. W sezonie jesienno-zimowym nosiłam głównie srebro, a latem złoto do opalenizny. Teraz mi się odmieniło. Podział na sezony odpadł jako pierwszy, w ogóle go już nie stosuję. Potem przyszła kolej na łączenie i odkryłam, że może się to bardzo fajnie komponować. Ostatnio nawet ubrałam się na biało-srebrno i do tego założyłam złotą biżuterię, co jeszcze całkiem niedawno było dla mnie nie do pomyślenia.
          Nie mam problemu ze złotymi wykończeniami przy torebkach, ale duże i bogate okucia mnie zniechęcają. Sięgam raczej po graficzne, proste formy. Mam dwie „krzyczące”, firmowe torby i … nie noszę ich zbyt często. Taki dodatek dominuje zbyt mocno w stylizacji i psuje efekt. Uważam, że warto szukać dalej i kupić tą wymarzoną. Jedną zasadę mogłabyś tylko troszkę nagiąć i spróbować złotych błyskotek. Czasem pomaga w tym przypadek. Trafiasz np. na piękne kolczyki, które dostępne są tylko w złocie i nie możesz się im oprzeć. Tak było w moim przypadku… Mam też „złoty” zegarek i kilka bransoletek.
          Daj znać jak Ci idzie. Zawsze mogę zamówić Ci saszetkę Vagabond i przesłać za ocean…
          Buziaki, SIWA