BIAŁE CIUCHY I CZARNE DODATKI CZYLI WHITE & BLACK

Upał na całego. Nie ma wiosny, jest za to lato, ale raczej nikt nie będzie z tego powodu rozpaczał. Z przyjemnością sięgam do szafy po wakacyjne ciuchy. Automatycznie ręce same rwą się do bieli, bo trudno o lepszy kolor, kiedy słońce praży, a w cieniu jest powyżej 30 stopni…

Białą  spódnicę miałam na sobie ostatnio podczas zeszłorocznego wyjazdu wakacyjnego. Nosiłam ją wtedy w wersji weekendowej z klapkami, zupełnie na luzie. Dzisiaj, łącząc ją z czarnymi dodatkami, stworzyłam bardziej miejski i elegancki zestaw, ale nadal czułam się w niej komfortowo i wygodnie 😁 .

Wiecie doskonale, że uwielbiam zestawienie black&white i dlatego z przyjemnością zamieszczam zdjęcia właśnie w tej wersji. W ten sposób bardzo ładnie podkreślony jest graficzny rysunek, który tworzą dodatki.

Ostatnio, zostałam zapytana przez jedną z Silverowiczek, czy noszę złoto i co sądzę o złotych wykończeniach torebek. W dzisiejszej stylizacji wykorzystałam swoją najbardziej „złoconą” torebkę JIMMY CHOO. Dostałam ją w prezencie i choć pewnie sama bym jej nie wybrała, to czasem po nią sięgam, gdy mam ochotę zabłysnąć 🙂 . Gruby suwak i łańcuch przy zapięciu, na żywo, mocno się mienią. Czarno-białe zdjęcia sprawiły jednak, że tego nie widać ( to chyba jedyny efekt uboczny zastosowania filtru B&W ). Oprócz wykończeń przy torbie, mam również złotą biżuterię. Zauważyłam, że im bardziej jestem opalona, tym chętniej sięgam po złoto.

Podczas upału, najlepszym materiałem na top jest len lub wiskoza. Dzisiaj postawiłam na ten pierwszy i założyłam top z głębokim dekoltem ALLUDE. Bardzo przewiewny i lekki, ale także przezroczysty. Nie przejmuję się tym zbytnio. Specjalnie zakładam czarny biustonosz, traktując go po prostu jako kolejny, czarny element stylizacji.

Saszetka VAGABOND musi być koniecznie. Obie wersje, podpierśnik i podręcznik, są równie dobre.

Nie wiem, czy zwróciłyście na to uwagę, ale do tej pory, na zdjęciach spódnicę mam opuszczoną nisko na biodra.  W ten sposób optycznie wyrównałam proporcje sylwetki.

Kiedy podciągnęłam ją do góry i umieściłam wysoko w talii, tułów lekko się skrócił, a spódnica zyskała linię A.

Skórzany pasek, to perełka upolowana za 5,- w sklepie z używaną odzieżą. W takim plecionym fasonie ilość dziurek jest nieograniczona. Prawdziwy skarb, na dobre i złe czasy…

Wydaje się, że 10 cm. to mało, ale gdy zestawimy zdjęcia, różnicę widać gołym okiem.

Do paska dobrałam plecione sandały. Oryginalnie mają tylko cieniutkie paseczki, ale ja dołożyłam jeszcze grubsze, powtarzając wzór. Nie sądzę, by ktokolwiek wpadł na to, że nie są integralną częścią butów 🙂 .

Stylizację można łatwo odmienić dodatkami. Założyłam jeden z moich ulubionych, szelko-pasek RUNDHOLZ i od razu zrobiło się mniej grzecznie.

I jeszcze wersja do góry nogami. Nie byłabym sobą, gdybym nie spróbowała 🙂 .

Która wersja lepsza? Nie wiem. Mój mąż twierdzi, że element sado-maso ( i tu ma na myśli moje szelki 🙂 ), dodaje pazura każdej mojej stylizacji.

A teraz mam małą niespodziankę. Na biały top i spódnicę założyłam cieniutką tiulową sukienkę H&M. Pamiętacie jak fajnie sobie poradziła zimą z prostą, wełnianą sukienką? Nie? Zajrzyjcie tutaj.

Tym razem też wyszło fajnie. Po raz kolejny okazało się, że zakup tiulowej sukienki był dobrą inwestycją, nie tylko pod kątem wieczorowym, ale także gadżetowym. Potrafi bowiem odmienić oblicze każdej stylizacji.

Trochę szkoda, że sukienka nie jest ciut dłuższa, ale i tak jestem zadowolona z efektu. Jako dowód zamieszczam zdjęcia z podskokami.

W dzisiejszej stylizacji główną rolę odgrywały dodatki. To one zmieniały oblicze bardzo prostej bazy, spódnicy  i topu. Im dłużej siedzę w branży modowo-blogowej, tym bardziej doceniam ich moc. Dodatki to potęga!!! Warto w nie inwestować i jeśli na dokładkę są ze skóry, to mogą nam służyć latami. Sandały, torba i pasek świadczą na korzyść tej tezy.

A Wy macie jakieś „wiekowe dodatki”? Może macie jakieś skarby, którymi chcecie się pochwalić? Czekam, jak zwykle niecierpliwie, na Wasze komentarze.
Do następnego razu,
SIWA

P.S. Trochę odbiła mi palma i dlatego tak rzadko siadam do pisania 😉

Możesz także polubić

13 komentarzy

  1. Do żadnej aktorki bym Cię nie porównała, bo jesteś klasą sama dla siebie. A te paski, paseczki, szeleczki dodają sznytu i basta 🙂
    p

    1. Dziś trafiłam na Twojego bloga. Zachwyciłam się zdjęciami,ich opisem. Jesteś piękną kobietą. Mam pytanie,a jak ubierać się,gdy jestem średniego wzrostu i mam bardziej kobiecą figurę?

      1. Witaj Magdaleno,
        Cieszę się, że do mnie trafiłaś 🙂 . Witam Cię serdecznie w gronie Silverowiczek !!! Mam nadzieję, że zostaniesz z nami na dłużej… Dziękuję też za komplementy.
        Trochę trudniej będzie mi odpowiedzieć na Twoje pytanie. Jedyne co mogę Ci doradzić, nie widząc Twojej sylwetki, to to, że należy wykorzystywać swoje atuty i tak się ubierać, by je podkreślać i skupiać na nich większość uwagi. Niedoskonałości kryjemy, jak się da 🙂 . Piszesz, że masz bardziej kobiecą figurę. To znaczy, że masz duże wcięcie w talii, spory biust czy może seksowną, okrągłą pupę? A może jesteś szczęściarą i masz to wszystko razem? Myślę, że dobrze wiesz, co jest Twoim największym atutem, wykorzystaj tę wiedzę. W swoich wpisach staram się pokazywać, jak pewne drobne szczegóły i małe triki mogą zmienić optyczne postrzeganie sylwetki. Jeśli sięgniesz do archiwalnych wpisów, znajdziesz na pewno kilka dobrych wskazówek. Większość Silverowiczek, jak sądzę, nie jest mojego wzrostu i nie ma mojej figury, ale z tego co wiem, z powodzeniem wprowadzają w życie różne pomysły zamieszczone przeze mnie na stronie. Mam nadzieję, że uda Ci się znaleźć inspiracje i będziesz miała mnóstwo zabawy z kreowania Swojego stylu.
        Pozdrawiam, SIWA

    2. Witaj Pati,
      Uwielbiam paski, paseczki i oczywiście szeleczki… a jeszcze kiedy wszystko jest w zestawieniu black&white, to po prostu moja bajka. Nie wiem, czy Cameron Diaz to przeczyta, ale mam nadzieję, że jej fani się nie obrażą za te wszystkie porównania. Ja czuję się fantastycznie w swojej skórze i jeśli widać to na zdjęciach, na blogu, jest mi bardzo miło, że przypominam jakąś gwiazdę, bez względu na nazwisko 🙂 .
      Buziaczki, SIWA

    1. Witaj Marku,
      Dziękuję za komentarz. Ja też nie mam pamięci do nazwisk, ale rozumiem, że niezła ze mnie artystka 😉 .
      Pozdrawiam, SIWA

      1. Witaj Dorotko,
        Aż się zaczerwieniłam. Co ja odpowiem Cameron Diaz, jak napisze komentarz na blogu 😉 ?
        Buziaczki, SIWA

  2. Aguś, witam po urlopie. Z przyjemnością od razy po przyjściu do pracy miły relaxo-przerywnik. Stylizacja piękna, bardzo Ci ładnie w spódnicach zwłaszcza takich zwiewnych. Aldonka ma rację szelki są kapitalne, dla mnie fajna wersją jest do góry nogami – taka jakby zapowiedź rozbierania? Super. Długość spódnicy faktycznie czyni różnicę, jak dla mnie zawsze wersja dłuższa nisko na biodrach, bardzo wysmukla i wyciąga sylwetkę, zwłaszcza jak się brzuszka nie posiada. Palma extra to moja-Twoja ulubiona fryzura. Całuski gorące. D.

    1. Witaj Dorotko po urlopie,
      Spódnica do ziemi to moje największe marzenie, więc każdą długą opuszczam maksymalnie na biodra 🙂 . Moim zdaniem, zdecydowanie w tej wersji prezentuje się lepiej i właśnie tak ją noszę. Palma na głowie, tak przez Ciebie lubiana, jest wspaniałą alternatywą, gdy włosy lekko przechodzone, ze wskazaniem do mycia 🙂 To także moja ulubiona fryzura podczas upału.
      Buziaczki, SIWA

  3. Sado-maso rządzi! Rewelacyjny dodatek. To niesamowite, jak przesunięcie spódnicy o 10cm w górę lub w dół zmienia proporcje… i ta tiulowa „nakładka”. Nie jest kolorowa, a od razu zrobiło się „na ludowo” – ojej. Idę poszukać w szafie czegoś, co nadałoby się w ten upał do eksperymentów! Nie mam superfantów sprzed lat, ale wiem, że szelki i mitenki AG oraz wielka szara chusta Rhz mają taki „na wieki” potencjał.

    1. Witaj Aldonko,
      Diabeł tkwi w szczegółach i ubiera się u Prady 😉 . Masz całkiem spory zasób fajnych dodatków i z pewnością stworzysz mnóstwo odlotowych stylizacji.
      Buziaki, SIWA