MODA NA EKSCESY I SUKCESY

Dużą sztuką jest przyjmować komplementy, ale jeszcze większą umieć pochwalić się swoimi sukcesami… Widzę, że wiele z nas ma z tym problem… Skąd to wiem? Otóż sama przyłapałam się ostatnio na myśleniu, że chyba będzie przesadą, gdy zacznę opowiadać Wam o swoich osiągnięciach…

Oczywiście, chwilę później włączył się mój wewnętrzny buntownik, który alergicznie reaguje na stwierdzenie, że czegoś nie wypada… Mamy wdrukowane gdzieś głęboko w głowach, że opowiadanie o sukcesach to przechwałki, zadzieranie nosa, czyli generalnie nic dobrego. A przecież sukces nie spada z nieba. Rzadko się zdarza by był dziełem przypadku. Zazwyczaj okupiony jest ciężką i systematyczną pracą, a także często gęsto wieloma poświęceniami… Dlaczego więc, kiedy mamy o nim opowiedzieć, w przedziwny sposób go pomniejszamy, nie podkreślamy, jak wiele pracy w to włożyłyśmy? Piszę włożyłyśmy, bo moje kolejne spostrzeżenie dotyczy faktu, że mężczyźni wcale tak nie robią. Oni nawet z przyjemnością coś od siebie dorzucą, by podkreślić jak wielkie i wybitne jest ich osiągnięcie… Dlatego, chcąc przełamać ten schemat, poświęcę dzisiejszy wpis moim ostatnim sukcesom…

Sukces niejedno ma imię… Dla każdego oznacza co innego.  Moim największym osiągnięciem w tym roku jest powrót do sportu. Nie sądziłam, że kiedykolwiek to nastąpi. Przez kilkanaście lat uprawiałam pływanie i prawdę mówiąc, kiedy kończyłam swoją bogatą karierę, sportu miałam „po kokardkę”. Żartowałam nawet, że mój limit aktywności sportowej został już wyczerpany do końca życia… A tu proszę… Chęć bycia w dobrej kondycji i utrzymania ciała w ryzach, szczególnie w pandemicznych okolicznościach, skłonił mnie do sportowej aktywności, a pływanie okazało się jedyną akceptowalną formą ruchu… Ponieważ znam siebie bardzo dobrze, wiedziałam, że potrzebuję być częścią zorganizowanej grupy, z trenerem i ustalonymi konkretnie godzinami treningów. Nie dla mnie samodzielne zmagania… Dzięki temu trzymam się dzielnie, trenuję od kilku miesięcy ( 2 x w tygodniu) i jak już pewnie doszły Was słuchy, wystartowałam nawet w zawodach masters. Moja grupa wiekowa to literka F, czyli ekipa między 45 a 49 rokiem życia. W swojej kategorii, podczas Mistrzostw Warszawy Masters, wygrałam dwa wyścigi: 50m. stylem dowolnym i 50m. stylem grzbietowym. Po wielu latach poczułam przedstartowy stresik . Kto uprawiał jakikolwiek sport, ten wie dokładnie o czym mówię. Znowu poczułam się jak nastolatka, która staje na słupku, ale na szczęście tym razem nie musiałam się przejmować wynikiem, liczyła się tylko dobra zabawa…

Jeszcze nie zdążyłam dobrze wysuszyć włosów i ochłonąć po sportowych zmaganiach, a tu trafiła się kolejna ekscytująca propozycja… Dostałam zapytanie, czy nie zechciałabym wystąpić w porannym programie tvn jako ekspertka od siwych włosów…

Oczywiście się zgodziłam, choć muszę przyznać, że wymagało to szybkiej interwencji fryzjerskiej i zrobienia testu na obecność Covid-19, co jest dla mnie wątpliwą przyjemnością. We wtorkowy poranek, z negatywnym wynikiem testu i pozytywnym nastawieniem, pojawiłam się w studio dzień dobry tvn.


Pani Basia, zadbała o mój nieskazitelny, telewizyjny makijaż. Oprócz tego prowadziłyśmy bardzo miłą „wprowadzającą” rozmowę o… siwych włosach oczywiście .

Do programu zaproszono jeszcze dwie siwowłose kobiety. Siedząc na kanapie i czekając na nasze wejście, udało nam się chwilę porozmawiać o tym czym się zajmujemy i jakie mamy pasje. Magda (po prawej) prowadzi fajną stronę: Uważna zmiana. Pomaga ludziom zauważać zmiany, oswajać się z nimi i akceptować je. Ania (po lewej) na Instagramie ma super konto: book_w_mkesie, na którym stara się zarazić pasją do książek, a ponieważ jest kierowcą autobusu, robi to także wśród pasażerów kołobrzeskiej komunikacji miejskiej .
Występ na żywo zawsze jest stresujący… To, że występowałam po raz drugi na pewno bardzo mi pomogło. Jeśli nie udało się Wam zobaczyć mojego wejścia na żywo, zapis tego fragmentu programu znajdziecie tutaj. Poszło całkiem dobrze, choć był moment, kiedy głosik mi się lekko załamał

Już prawie na sam koniec, chciałabym jeszcze poruszyć kwestię mojej telewizyjnej stylizacji. Ubierając się w gruby, ciemny sweter SARAH PACINI, w towarzystwie luźnych gaci RUNDHOLZ i ciężkich butów ZARA, złamałam wszelkie zasady, którymi powinna się kierować osoba występująca przed kamerami. No cóż, wiecie co ciągle powtarzam o dobrym samopoczuciu… Jest najważniejsze i właśnie dlatego miałam w nosie wszystkie wskazówki. Wybrałam strój, w którym czułam się dobrze i mogłam pokazać swoje atuty… Na tyle, na ile się da w zimowej stylizacji i jeszcze na dokładkę w wersji siedzącej

Moje Drogie Silverowiczki,
Dzisiejszy wpis powstał po to, abym mogła zaprezentować się Wam troszkę z innej strony. Chciałabym Was również bardzo gorąco zachęcić do pochwalenia się swoimi sukcesami… Napiszcie, co jest Waszym największym osiągnięciem w tym roku? Z czego jesteście dumne? Śmiało, nie krępujcie się… Jestem bardzo ciekawa!
Do następnego razu,
SIWA

P.S. Specjalne pozdrowienia dla Pani Doktor, która podczas kontrolnej wizyty, rozpoznała mnie w maseczce i wyznała, że czyta mojego bloga… To kolejny, wielki sukces z mojego poprzedniego tygodnia

Możesz także polubić

10 komentarzy

  1. Jeszcze raz gratuluję tylu różnorodnych sukcesów:) Cieszę się nimi razem z Tobą.
    Rewelacyjnie prezentmowalaś się w telewizji, a stylizacja oddawała Twoje nietuzinkowe podejście do mody.
    Z kolei ciężkie treningi i długie nogi zagwarantowały teamowi zwycięstwo Warszawy – no proszę! Brawo!
    Ja spektakularnych sukcesów w tym roku nie odnotowałam, ale fakt, że nic nie zmieniło się na gorsze może być małym osiągnięciem;)

    Pozdrawiam gorąco, ściskam

    1. Witaj Sabo,
      Bardzo serdecznie dziękuję za gratulacje. Sukcesy sportowe i telewizyjne zbiegły się wyjątkowo w czasie… W otaczającej nas ostatnio rzeczywistości, utrzymanie swojego standardu życia na takim samym poziomie i fakt, że nic nie zmieniło się na gorsze, jest dużym osiągnięciem. Myślę, że w życiu nie chodzi wcale o spektakularne sukcesy, tylko bardziej o te mniejsze zaliczane na co dzień. To one sprawiają, że czujemy się szczęśliwi i spełnieni. Czego Ci serdecznie życzę 🙂
      Buziaczki,
      SIWA

  2. Aguniu,
    moim sukcesem jest obecność wielu życzliwych ludzi wokół 🙂
    Lubię polegać na sobie, ale z życzliwym wsparciem przychodzi mi to dużo łatwiej bo i ufam sobie bardziej. A to gwarantuje mi brak totalnej porażki, którą jako sukces swój poczytuję.
    Cieszę się, że Tobie udało się „wrócić do siebie” i przyznam że bardzo dobrze Ci to robi, sport to tylko dodatek do innych Twoich sukcesów, których winszuję

    1. Witaj Pati,
      Ja też lubię polegać tylko na sobie, ale… na szczęście nie muszę. Mam fantastyczną rodzinkę i sprawdzone grono przyjaciół. Z takim wsparciem cudownie jest się dzielić sukcesami i dużo łatwiej radzić z kłopotami. To właśnie dzięki Wam udało mi się „wrócić do siebie” mimo dużych zawirowań życiowych. Wierzę w dobrą energię, dlatego staram się dzielić swoim pozytywnym nastawieniem do siebie, mody i życiowej swobody. Wśród Silverowiczek panuje tak przyjazna atmosfera, że mogę w razie czego czerpać z dodatkowego źródła odnawialnej, pozytywnej energii 🙂
      Buziaczki,
      SIWA

  3. Pani Agnieszko! Gratuluję sukcesów zarówno modowych jak i sportowych! Bloga uwielbiam Jest naprawdę inspirujący. Wszystkiego dobrego

    1. Witaj Kasiu,
      Dziękuję za gratulacje 🙂 Największą nagrodą są właśnie takie komentarze… Uwielbiam je, są dla mnie inspiracją i wielką motywacją do dalszej pracy nad blogiem…
      Buziaczki,
      SIWA

  4. Wspaniały tekst ,,, nie tylko o sukcesach, ale między innymi o tym, że można powrócić do swoich pasji i o tym, że kobiety „dorosłe” są wspaniałe – mądre, wrażliwe i piękne.
    Stylizacja w programie „łamiąca wszelkie zasady, którymi powinna się kierować osoba występująca przed kamerami” to , moim zdaniem, hit. Świadczy o „stałości” Twojego charakteru, stylu, Twoich zasad.
    Mam napisać o sukcesach. To piszę.
    Mój sukces w ostatnim czasie to chyba to. że mimo zbliżającej się pięćdziesiątki udaje mi się być niepoważną i jeszcze jeden sukces – nie mam poważnych powodów do zmartwień, a niepoważnymi się nie przejmuję.

    1. Witaj Joanno,
      Dorosłe kobiety są fantastyczne! Marzę o tym, by wszystkim się udało dojść do takiego etapu w swoim życiu, o którym piszesz… Nie przejmować się drobiazgami, polubić i zaakceptować siebie, być niepoważną, wiedzieć czego się chce i robić tylko to, co jest w zgodzie z nami… Cieszę się, że wśród Silverowiczek panuje naprawdę dobre samopoczucie, które (jak ciągle to podkreślam) jest początkiem wszystkiego dobrego w naszym życiu.
      Buziaczki,
      SIWA

  5. Agusiu, jestem bardzo uważną obserwatorką Twoich poczynań od dawna. Nieustannie mnie zadziwia i zachwyca ile jest w Tobie energii, pogody, chęci i jak ogromnym dysponujesz potencjałem możliwości i pomysłów. Cóż tylko pogratulować i życzyć aby ani energia ani pomysłowość Cię nie opuszczały. Wkładasz we wszystko masę pracy i oto jest nagroda! Sukcesów, więcej i więcej dużych i małych Ci życzę spod samego serca. D.

    1. Witaj Dorotko,
      To prawda, że kibicujesz i wspierasz mnie od lat. Bardzo sobie to cenię i jestem wdzięczna za każde dobre słowo ( i nie tylko 😉 ). Dzięki temu, że mam tak wierne Silverowiczki jak TY, blog istnieje już kilka lat i ciągle staram się go doskonalić. Śmiało mogę powiedzieć, że jesteś bardzo ważną częścią tego sukcesu 🙂
      Dziękuję za życzenia…
      Buziaczki,
      SIWA