NA CHŁODY, W PEŁNEJ GOTOWOŚCI, CZERŃ I SZAROSCI

No i zrobiło się naprawdę zimno. Brrrr… O słoneczku, które grzało jeszcze kilka dni temu, musimy niestety zapomnieć i jak najszybciej odświeżyć zasoby garderoby, które nadają się na chłodniejsze dni…

Pierwsza myśl to oczywiście ciepły, wełniany sweter. Zazwyczaj zestawiamy go ze spodniami, dorzucamy do tego ciepłą kurtkę lub płaszcz i gotowe… Ja jednak namawiam Was, żeby dopóki nie nadejdą siarczyste mrozy, zamiast spodni założyć spódnicę, która będzie kontrastem do naszego grubego swetrzyska.

Może być skórzana, tweedowa, tiulowa lub tak jak moja dzisiaj – przeźroczysta w delikatne groszki… To w sumie podwójny kontrast, a tym samym podwójny efekt.

Spódnica pochodzi z aktualnej kolekcji H&M. Być może nie zwróciłabym na nią uwagi, gdyby nie to, że latem do mojej szafy trafiła jej jasna siostra bliźniaczka. Bardzo dobrze się w niej czułam, dlatego pomyślałam, że zwiewna i romantyczna, czarna wersja będzie dobrze pasowała do mojej kolekcji grubych swetrów.

Ostatnio bardzo lubię monochromatyczne stylizacje. Czysta forma i jednolita kolorystyka sprawiają, że nie ma możliwości popełnienia jakiejkolwiek stylowej pomyłki. Kusiło mnie by ubrać się od stóp do głów na czarno, ale taką opcję zostawiłam sobie na gorszy dzień, zresztą zgodnie z własną radą, że jak nie masz pomysłu w co się ubrać, wystarczy sięgnąć po czerń…

Zamiast czarnego golfu, założyłam gruby, wełniany sweter IVAN GRUNDAHL. Taki sweter to skarb, bo nie tylko jest ciepły, ale także bardzo efektowny. Kolorystycznie dobrałam do niego czapkę HAND MADE BY SILVERHAIR i torebkę SOLAR.

Oczywiście musiałam mieć dwie torby . W małej trzymam wszystkie podręczne i niezbędne skarby, a do dużej IVAN GRUNDAHL pakuję sprzęt niezbędny przy robieniu sesji…

Tak z bliska wygląda kontrast grubego swetra ze zwiewną spódnicą…

A teraz nastapi cała seria zdjęć, na których będziecie mogły podziwiać sweter. Fason jest bardzo oryginalny, stworzony wręcz do duetu ze spódnicą.  Dodatkowo jego urodę podkreślają szelki RUNDHOLZ . Założyłam je oczywiście na kilka sposobów…

Jak widać przaśny, grunge’owy sweter z przeszyciami fajnie się prezentuje ze zwiewną, plisowaną spódnicą. Mnie dodatkowo bawi zderzenie z groszkami, które kojarzą mi się trochę „pańciowato”, ale tutaj tracą zupełnie taki charakter. W tej odmianie pomagają „ciężkie” sztyblety CORVARI, które również mocno kontrastują z delikatnością spódnicy…

Nie wiem, jak to się stało, ale odkryłam, że chyba pierwszy raz prezentuję sweter IVAN GRUNDAHL na blogu… Jest to o tyle dziwne, że bardzo go lubię i dość często noszę. Czasem zaskakuję samą siebie. W tym fasonie podoba mi się zabawna forma i długie rękawy, które dla mnie są bezcenne.

Do dzisiejszej stylizacji dobrałam lakier i pomadkę w kolorze wina. Odrobina mocniejszego koloru dobrze robi całej stylizacji, ożywia ją.

Mam nadzieję, że nie dajecie się jesiennej chandrze i na przekór pogodzie jesteście w dobrych nastrojach. Jeśli udało mi się sprawić, że wystąpiła u Was chęć wprowadzenia w życie odrobiny kontrastu, to jestem mega szczęśliwa. Kiepska aura i bure ciuszki nie są żadną przeszkodą, by nosić na twarzy pogodny uśmiech. Na taki kontrast stać każdego i jest to najprostszy sposób na „podkręcenie” każdej stylizacji.

Trzymajcie się cieplutko i do następnego razu,
SIWA

Możesz także polubić

14 komentarzy

  1. Nie wiem czy pojawiła się u mnie chęć kontrastu, ale na pewno chęć posiadania takiego swetra, cuuuudo 🙂 ja chętniej zakładam do takiej spódnicy bardziej oczywiste krótsze kurtki, bo mam wrażenie, że zjada mnie długi płaszcz z długą spódnicą, ale u Ciebie wygląda to lekko i przyjemnie 🙂 a ponadto szelki; ten dodatek tak mały a wielki i jeszcze tak ładnie umiesz je nosić 😉

    1. Witaj Pati,
      Też zazwyczaj zakładałam krótsze kurteczki, ale przy tej temperaturze skórzana raczej odpadała. Ponieważ widziałam kiedyś na jakimś zdjęciu podobną stylizację, postanowiłam spróbować. Okazało się, że jest mi nie tylko ciepło, ale także czuję się w takiej odsłonie fantastycznie, a rozkloszowana spódnica wygląda jak szeroka, zwiewna falbana płaszcza… A szelki, wiadomo, wisienka na torcie 🙂
      Buziaczki, SIWA

  2. Podobają mi się takie stylizacje – jest charakter, ale nie jest na tyle ciężko, że aż chce się z siebie to zrzucić. Dla mnie połączenie czarni i szarości to strzał w dziesiątkę 🙂

    1. Witaj Anastazjo,
      Zimą, połączenie czerni i szarości jest moim ulubionym. Mam dużą wprawę w tworzeniu takich stylizacji, ale ta chyba jest moją najlepszą. Udało mi się w niej, pomimo warstw, zachować lekkość. Pomógł w tym właśnie kontrast spódnicy ze swetrem.
      Pozdrawiam, SIWA

  3. Czytasz w moich myślach: czarny, wełniany płaszcz-mmmm…
    i do tego ten monochromatyczny w kolorystyce zestaw- mmmm…
    i do tego golf w niesamowitym fasonie… i szelki…
    Taką Siwą uwielbiam!♥️
    i ściskam ☺️

    1. Witaj Sabo,
      Nie podejrzewałam się o takie umiejętności, jak czytanie w myślach. Raczej przypisywałabym to zodiakalnej bliskości 😉 … Szary z czarnym, to mój ulubiony zestaw kolorystyczny, ale obawiam się, że nie mogę cały czas występować tylko w takiej wersji. Dlatego miksuję często szarości i czernie z innymi kolorami, tak by Was nie zanudzić.
      Buziaczki, SIWA

  4. Bardzo szykownie. I ile pomysłów na szelki i „koalicyjki”! Spódnica jest super, podobnie jak jej letnia siostra… Fajnie jest móc zimą założyć spódnicę do ciepłych legginsów i butów, długą, a jakby jej nie było. Ma tylko jedną wadę… jest z poliestru 🙁 Namierzyłam ją w H&M online i właściwie ma też drugą wadę… kosztuje dwie stówy. Podoba mi się torebka, mała szara z szerokim paskiem, który można odpinać, szary sweter, czarny płaszcz, siwe włosy spod szarej czapy i ogromne czarne okulary i szminka przy jasnej twarzy… no znowu wszystko mi się podoba 🙂

    1. Witaj Aldonko,
      Spódnica jest super!!! Przyznam, że przy kupnie niezbyt interesowała mnie analiza składu… Skupiłam się bardziej na urodzie materiału i fasonie. No i jeszcze ta długość… Tak rzadko zdarza mi się spotkać spódnicę, która jest prawie do ziemi 😉 , że nie umiałam się oprzeć jej czarowi. Oprócz wersji z grubymi swetrami, mam w głowie jeszcze pomysł na sylwestrową kreację 🙂 . Mam nadzieję, że koszt jednak się zamortyzuje i długo będę cieszyła się zwiewną spódnicą w groszki… A stylizacja jest jedną z moich ulubionych tej jesieni 🙂
      Buziaki, SIWA

  5. Witaj Aga jak zwykle uczta dla oczu ostatnie stylizacje obłędne wyglądasz
    jak dziewczyna z Amsterdamu , ta przywodzi na myśl filmowe klimaty
    Matrixa tak mi się skojarzyło gotyk , grafit , czarny , zwiewna spódnica
    płaszcz super szczęściara jest tu wszystko co uwielbiam jest lekkość
    i szczypta nonszalancji , jednym słowem nonkonformizm w ubiorze
    warto być sobą i podążać za tym co w duszy gra i Ty nam to pokazujesz
    znakomicie , a mi już świta pomysł fajnie tu wpadać po inspiracje jak zwykle
    nie zawodzisz pozdrawiam buziaki

    1. Witaj Jolu,
      Kiedy spojrzałam zgodnie z Twoimi skojarzeniami na tę stylizację, muszę przyznać, że rzeczywiście oddaje klimat z Matrixa 🙂 Bardzo lubię ten film, a Trinity była super babeczką. Jeśli choć trochę ją przypominam, to super… Jednak najbardziej cieszy mnie Twoje sformułowanie : „świta mi już pomysł”. Bycie inspiracją jest największą motywacją do dalszej pracy nad blogiem 🙂
      Buziaczki, SIWA

  6. Ale fajnie!!! Sweter jest obłędny tyle się na nim dzieje, że „robi robotę”. Spódniczka jest świetna i uważam, że bardzo pasuje do reszty. Całość z pięknym płaszczem butami i torebkami genialna. W ogóle bardzo piękne wszystko. Chyba poszukam jakiejś spódniczki „zwiewniaczki” do moich swetrów. Buziaki D.

    1. Witaj Dorotko,
      Sweter rzeczywiście jest królem tej stylizacji 🙂 . Zachęcam do szukania „zwiewniaczki”, choć wymaga założenia rajstop… Czasem jednak warto się pomęczyć, bo taki kontrast jest naprawdę bardzo efektowny.
      Buziaczki, SIWA