POCZUJ SIĘ SWOBODNIE ZAŁÓŻ SUKIENKĘ NA SPODNIE :)

 

Są takie trendy w modzie, o których istnieniu dowiaduję się dużo po czasie i z rozbawianiem odkrywam, że nosiłam je, nie mając kompletnie świadomości jaka ze mnie modnisia:). Tak właśnie było z noszeniem sukienki na spodnie. Podobno  jest to ulubiony trend wszystkich trendsetterek. Patrz niżej…

Ja od wielu lat noszę takie zestawienie i muszę stwierdzić, że w moim przypadku wynikało to raczej z konieczności niż z chęci bycia modną. Bardzo często sukienki są poprostu  na mnie za krótkie ( zobacz tutaj ) lub kończą się w tzw. złym miejscu, czyli w najszerszej części łydki (zobacz tutaj). Dlatego jedynym, sensownym wyjściem jest założyć je ze spodniami, które poprawią proporcje i samopoczucie :).

W dzisiejszej stylizacji połączyłam dwa kolory – jasny piasek z czernią. Jest to łagodniejsze, mniej kontrastowe zestawienie niż black&white, ale równie eleganckie i efektowne.

Lniana marynarka RUNDHOLZ pochodzi z ubiegłorocznej, letniej kolekcji. Jak na rzecz od tego projektanta, jest dość prosta i klasyczna. Jedynym ekstrawaganckim elementem jest efekt przecierania, który bardzo lubię. Z bliska wygląda jakby była lekko przybrudzona, więc tak szybko nie musi trafiać do pralki ;).

W dużej torbie RESERVED znajdują się wszystkie niezbędne rzeczy. W tym komputer, bo przecież trzeba wykorzystać każdą wolną chwilę na pisanie, buty na zmianę do stylizacji, no i cała reszta, którą i Wy na co dzień dźwigacie w swoich torbach. Jak widać, zostało jeszcze trochę miejsca na ewentualne zakupy:).

Bez torby jest dużo swobodniej. Rozpięta marynarka i ręce w kieszeniach sukienki. To moja ulubiona wersja. Tak prezentowałam się przez cały dzień w pracy.

Największą zaletą łączenia spodni z sukienką jest to, że korzystamy z najlepszych cech obu tych rzeczy, czyli wygody i kobiecego  sznytu. Tak naprawdę, w tym zestawieniu, sukienka zamienia się w długą tunikę.

Kiedy czuję się swobodnie i na luzie, mogę nawet zatańczyć. W wielu przypadkach, gdy widzicie mój uśmiech na zdjęciu, towarzyszy mi jakaś osoba, która z zaciekawieniem przygląda się moim poczynaniom. Jest to dość zabawne, bo ci przypadkowi obserwatorzy nie widzą ukrytego telefonu i muszą mieć niezłą zagadkę, czemu się tak wyginam i kręcę w tej bramie :).

Na nogach mam ukochane klapki HIGH. Kokardki, które tak lubię, teraz święcą triumfy i bardzo się z tego cieszę. Z przyjemnością sięgam po moje weteranki, bo tak się składa, że w mojej szafie goszczą już dobrych kilka lat. Oczywiście, jak na perfekcjonistkę przystało, pedicure mam dopasowany kolorystycznie do całości.

Nadszedł czas na głównych bohaterów wpisu. Spodnie ANNETTE GÖRTZ już znacie. W zeszłym roku zrobiłam bardzo ładną stylizację szaro-beżową , w której dużo lepiej je widać. Kto nie pamięta albo przeoczył, zapraszam tutaj. Jedno jest pewne. Kiedy chcecie zainwestować w dobre, klasyczne, miejskie spodnie, warto sięgnąć po te od ANNETTE GÖRTZ. Świetne materiały, solidne krawiectwo i dbałość o detale wykończenia, to największe zalety, a oprócz tego jeszcze fajny design. Dla mnie ideał.

A teraz sukienka. Nie może być inaczej z H&M. Kiedy ją zobaczyłam, po prostu się zakochałam i od razu wiedziałam, że będzie jedną z moich ulubionych. Kompletnie nie przeszkadzało mi to, że pomimo dużego rozmiaru, jest odrobinę za krótka i ciągnie się lekko w ramionach. Forma i cieniutki materiał, z którego jest uszyta, sprawia, że czuję się w niej fantastycznie. Od samego początku wiedziałam również, że będę musiała ją nosić ze spodniami, bo kiedy podniosłam w przymierzalni ręce do góry, sukienka kończyła mi się tuż przed majtkami :).

Taka luźna sukienka jest wspaniałą „maskownicą”. Można pod nią ukryć naprawdę wiele. Trzeba tylko pamiętać, że do takiego „namiociku” zakładamy wąskie spodnie lub mocno zwężone na dole. Kiedy sukienka jest bardziej dopasowana, możemy pozwolić sobie na szersze nogawki. Dużo zależy od sylwetki i tego co chcemy ukryć, górę czy dół.

Taką wygodną stylizację możemy spokojnie podkręcić, zmieniając klapki na buty na obcasie. Otrzymujemy w ten sposób niezobowiązująca wersję wieczorową.

Jeszcze mały test czy sprawdzi się w tańcu. Wszystko w porządku. Nie ma najmniejszych problemów;).

Za to podskok wypadł marnie…

Okulary OSCAR DE LA RENTA, jak większość w mojej kolekcji, upolowałam w TKmaxxxie. Są bardzo proste i klasyczne, ale dzięki temu pasują do wszystkiego.  Usłyszałam od mojego optyka, że instynktownie wybieram wszystkie oprawki i okulary przeciwsłoneczne, które lekko się unoszą do góry. Pochwalił mnie za to i stwierdził, że jest to bardzo korzystne dla dojrzałych kobiet, ponieważ „otwierają oko”. Takiego użył sformułowania! Powiedziałam mu, że jak spotkam jakąś dojrzałą kobietę, to jej to przekażę. Tak mu powiedziałam! :).

Jeszcze wersja z marynarką. Wygląda całkiem fajnie. Na kolację w ciepły, letni wieczór czy ploteczki z przyjaciółką na mieście.

A jakby jeszcze ją zapiąć?

Może być, ale ta wersja najmniej mi się podoba. Dużo korzystniej wygląda sylwetka, gdy marynarka jest rozpięta, optycznie jest dużo smuklejsza.

To już koniec dzisiejszego wpisu. Mam nadzieję, że jeśli jeszcze tego nie robicie, to spróbujecie chociaż w zaciszu Waszych szaf połączyć w parę ulubioną sukienkę ze spodniami. Chciałabym, abyście tak jak ja mogły korzystać z tej wygody, jaką daje to połączenie. Moim zdaniem nie ma w nim aż tak dużo ekstrawagancji, jak się wydaje, a swoboda i luz są bezcenne. Dajcie znać co o nim sądzicie i czy nosicie?
Ja zabieram moją ogromna torbę ze skarbami i pędzę do pracy…
Do następnego razu,
SIWA

Możesz także polubić

14 komentarzy

  1. Tę marynarkę, jak tu czasem piszą koleżanki, to ja bym z ciebie zdarła 🙂 I z taką zaryzykowałbym letni garnitur. Spodnie od AG czemuś zawsze leżą najlepiej! A zauważyłaś, że w jednym z przykładów na trend dziewczyna ma na sobie ażurową białą sukienkę od AG? Och – nie pogardziłabym…

    1. Witaj Aldonko,
      Tak, ta marynarka zdecydowanie pasowałaby do Twojej szafy :). No cóż, na razie nie planuję się z nią rozstawać i muszę w takim razie uważać na Ciebie, gdy się w nią wystroję ;). Spodnie od AG to najlepsza inwestycja, ale Ciebie nie trzeba o tym przekonywać. Ja też chętnie przygarnęłabym do szafy sukienkę AG…wiedziałabym co z nią zrobić.
      Buziak, SIWA

  2. Lubię spodnie z sukieneczką, ale najbardziej sukieneczki z kieszonkami jak ta Twoja. Kieszenie-to jedna z tych rzeczy, które z pozornie słabej kiecki robią hit a innym razem ich brak dyskwalifikuje fajną rzecz/sukieneczkę. Brak kieszeni w sukience to zmarnowany potencjał 🙂 takie mam przemyślenia 😉

    1. Witaj Pati,
      Zgadzam się z Tobą. Sukienka z kieszeniami to jest hit, a bez kieszeni kit :).
      Buziaki, SIWA

    2. Agusiu, wykorzystałam twój pomysł – i włożyłam sukienkę na spodnie chyba pierwszy raz. Czemuż ach, czemuż? To jest tak wygodne! Czarne rurki Rundholz, czarna Tiszertówka RISK-a, szary szal w litery Rundholz (wielbię go) i okulary H&M, które są dalekimi krewnymi tych Annette Goertz… plus białe półtrampki i czarna torba H&M, też w litery. Poszłam tak zwiedzać Florencję, bo pogoda była zmienna i pomyślałam, że w razie czego szybko zdejmę gdzieś spodnie, które są bardzo elastyczne i cienkie. Wyglądałam trochę jak luksusowa uchodźczyni 🙂 Niestety nie ma zdjęcia, bo wrócił upał i rurki trafiły do torby. Nikt nie wie jak; ubawiło mnie pytanie: „Kiedy ty się przebrałaś w tę sukienkę?!”. Szybki myk pod blatem stolika w barze… 😉

      1. Witaj Aldonko,
        Miło słyszeć, że blog nie jest oderwany od rzeczywistości i stanowi natchnienie dla Moich Czytelniczek Silverowiczek. Patent z sukienką na spodnie jest genialny. Myślę, ze spokojnie będziemy mogły go stosować w sezonie jesienno-zimowym. Wtedy nawet letnia sukienka sprawdzi się w chłodniejsze dni.
        Buziak, SIWA

    1. Witaj Karola,
      Sukienka jest rzeczywiście super i warto mieć taki wygodny „woreczek” z dekoltem w serek. Musisz upolować w jakiejś sieciówce, bo nadal jest moda na oversize. Czarna oczywiście będzie najlepsza, bo nie tylko będzie pasować do piaskowego, ale także do naszego ulubionego granatu i wszystkich kolorów świata.
      Buziak, SIWA

  3. Sukienka na spodnie to absolutnie mój świat. Niestety, ze względu na mikry wzrost moje spodnie muszą być w kolorze sukienki (czytaj -czarne :)) inaczej wyglądam jak krasnal trącony rydwanem czsu. Czuje się szczęściarą, że mam Ciebie, bo przynajmniej mogę sobie popatrzeć na to co lubię a czego nie mogę. Cmok ❤️

    1. Witaj Ewuniu,
      Cieszę się, że trafiłam z sukienką na spodnie. Czarne na czarne to także mój świat, ale teraz gdy złapałam odrobinę opalenizny, wykorzystuję na maksa okazję, by nosić jasne ciuchy:). Ja też podglądam inne osoby, wyglądające super w rzeczach, które nie sa dla mnie. W moim przypadku najczęściej dyskwalifikuje mnie zbyt duży wzrost. Jak widzisz, każdy ma swoje zmartwienia;).
      Buziak, SIWA

  4. Widać, że dziewczynka wróciła z wakacji pełna pomysłów. Zestaw świetny, kokardy w bucikach i torba super, że też ja nigdy w Reservedzie nic nie mogę upolować? Warstwy uważam za kapitalny pomysł, tunika świetna. Też tak noszę z powodu zbyt grubych nóg których staram się nie wystawiać. W ogóle wyglądasz pięknie jak zwykle i tyle. Optykowi powiedz że dojrzała kobieta w mojej osobie przyswoiła uwagę o otwieraniu oczu, przyda się. Całuję i cieszę się, że wróciłaś. D.

    1. Witaj Dorotko,
      To prawda, że po urlopie jestem pełna wigoru i pomysłów na kolejne wpisy. Fajnie, że spodobała Ci się stylizacja. Dla Ciebie sukienka na spodnie to oczywista oczywistość. W końcu jesteś zagorzałą fanką Rundholza, a u niego jest to na porządku dziennym. Warto skorzystać z rady optyka, ale nie zmienia to faktu, że zrobił to bez taktu ;).
      Cieszę się, że komentujesz wpisy, dla mnie to bezcenne.
      Buziaki, SIWA

    1. Witaj Ewo,
      Dziękuję za komentarz. Ja uwielbiam warstwy, ale wiem, że nie wszyscy za nimi przepadają. Cieszę się, że chociaż spodobała Ci się kolorystyka. Nie bez znaczenia jest fakt, że moja ulubiona brama dopasowała się do niej idealanie. Dzięki temu cała stylizacja wygląda fantastycznie.
      Pozdrawiam, SIWA