GENTELWOMAN Z DRUGIEJ RĘKI…

Tweedowa marynarka kojarzy mi się nieodzownie z dobrze ubranym, angielskim gentelmenem. Kiedy sama po taką sięgam, czuję się jak prawdziwa GENTELWOMAN, czyli elegancka i pewna siebie. Nie chodzi mi tu wcale o przebieranie się za kogokolwiek, bardziej o efekt, który dany strój wyzwala w człowieku. Niektóre kobiety czerpią taką siłę ze szpilek. Mnie zdecydowanie kręcą męskie elementy garderoby, w których czuję się dużo bardziej kobieco niż w butach na obcasach.  Czemu o tym wspominam? Ostatnio powracają do łask gigantyczne marynarki z wywatowanymi ramionami, o bardzo męskim kroju. W kolekcjach wielu projektantów znajdujemy mocno przerysowane modele. Ten trend się pogłębia i wszystko wskazuje na to, że utrzyma się jeszcze przez kilka sezonów. Można taką oversize’ową marynarę oczywiście kupić z najnowszej kolekcji super duper firmy albo podkraść bezczelnie z męskiej szafy (warunek – partner z wyższej grupy wagowej 🙂 ).  Można się także przejść do second hand’u i kupić za grosze piękną, wełnianą marynarkę, oczywiście męską i oczywiście za dużą. Z tymi groszami może trochę przesadziłam, ale 18 złotych, bo tyle zapłaciłam za moje tweedowe cudo, nie jest z pewnością wygórowaną ceną.

W tej marynarce zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Było mi naprawdę obojętne czy będzie dopasowana, czy za duża. Te wszystkie zawarte w niej odcienie szarości sprawiły, że od pierwszej chwili, gdy ją ujrzałam na wieszaku, wiedziałam, że będzie moja… Kiedy okazało się, że jest luźna i ma ładnie zaznaczone ramiona, moja miłość i zachwyt urosły jeszcze bardziej.

Szeroko pojęty trend na GENTELWOMAN, to nie tylko duże marynary, ale także wszechobecne, zapożyczone z męskiej szafy garnitury, masywne mokasyny, kamizele, koszule. Prawda jest taka, że wystarczy jeden trochę na nas za duży, męski element garderoby i z każdej stylizacji możemy zrobić nowoczesnego, modowego look’a. Jeśli jaszcze, tak jak ja, lubicie tred OVERSIZE, to z radością oznajmiam, że przed nami wiele fantastycznych sezonów, w których będziemy nosić wszystko w czym czujemy się przede wszystkim wygodnie, a przy okazji bardzo modnie 🙂

Trend gentelwoman nie jest żadną nowością, powraca jak bumerang. Być może niektóre z Was zaliczyły go w latach osiemdziesiątych i niekoniecznie chcą do niego wracać. Ja jednak mam do niego ogromną słabość i bez względu na mody, korzystam od wielu lat. W 2018 roku zamieściłam na blogu wpis poświęcony kobiecości w męskim wydaniu i muszę nieskromnie przyznać, że zarówno stylizacja, jak i treść nadal są aktualne.

W dzisiejszej stylizacji, oprócz marynarki, mam na sobie jeszcze męski płaszcz ZARA. W niektórych przypadkach trudno odróżnić z jakiej kolekcji pochodzi dany fason, z damskiej czy męskiej.
W ramach mojego uwielbienia dla harmonii, do shoppera dobrałam w kolorze kaszmirowy szal ALLUDE, a do marynarki kaszmirowy blezer, z tej samej firmy.

Teraz przyszło mi do głowy, że gdyby spodnie były choć trochę dłuższe i węższe, byłaby to idealna stylizacja dla prawdziwego gentelmena 😉

A teraz wersja bez płaszcza, czyli bardziej wiosenna. Mam nadzieję, że sprawdzą się prognozy pogody i już niebawem będzie można nosić choć jedną warstwę mniej…

W tej odsłonie marynarka zamieniła się w okrycie wierzchnie.

Szerokie ramiona w męskich marynarkach mogą być bardzo korzystne dla kobiet, które swoje mają dość wąskie lub opadające. Te, które mają je szersze (jak ja), nie odczują raczej specjalnej różnicy. Choć na zdjęciu widać, że mam je o wiele mocniej i wyraźniej zarysowane.

Wypada jeszcze szepnąć słówko o spodniach ANNETTE GÖRTZ. Znacie je doskonale, np. z mojego telewizyjnego debiutu czy ostatnich, modowych wojaży. Bardzo je polubiłam i noszę w różnych konfiguracjach. Spodnie od tej projektantki są zawsze prawdziwym krawieckim dziełem sztuki. Jeśli myślicie o kupnie jakieś super pary, która służyłaby Wam kilka sezonów, koniecznie zajrzyjcie do zakładki OUTLET na stronie EMboutique. Od poniedziałku powinny się już pojawić wiosenno-letnie propozycje. Oprócz spodni znajdziecie tam również inne fajne ciuchy, w okazyjnych cenach.

Najbardziej podoba mi się rozpięta marynara bez płaszcza i szala, za to z podsuniętymi do góry rękawami. Taki niegrzeczny sposób noszenia grzecznej rzeczy.

A Wam, która wersja przypadła do gustu?

Dzisiejszym wpisem chciałam zachęcić Was do sięgania po męskie, przerysowane marynary, które są teraz bardzo modne i mogą poszerzyć nam bary 🙂 Oprócz tego chciałam dobitnie pokazać, że nie jest takie istotne skąd mamy ciuchy, tylko jak je nosimy. Jeśli są dobrej jakości, będą służyć latami i cieszyć kolejnych właścicieli lub właścicielki. W czasach pandemii i wszechobecnego internetu, powstaje mnóstwo wirtualnych second handów. To fantastyczna alternatywa dla tych z Was, które nie przepadają za grzebaniem w tonach ciuchów. Przerzucanie kolejnych fotek jest dużo łatwiejsze i przyjemniejsze, ale niestety nie pozwala na przymiarki i macanki, a one są kluczowe podczas takich zakupów. No cóż, coś za coś. Nie zmienia to faktu, że noszenie ubrań z drugiej ręki jest równie trendy jak bycie gentelwoman. Bądźmy więc sprytne, starając się łączyć w jednej stylizacji modę z ekologią 🙂

Poraz kolejny muszę przyznać, że blog i Wy, moje Silverowiczki, jesteście dla mnie prawdziwym błogosławieństwem.  Dzięki Wam mobilizuję się i pokonuję w sobie leniuszka, który co jakiś czas, szepcze mi różne pokusy do uszka. Liczę mocno na zmianę pogody, a wraz z nią na przypływ nowej, wiosennej energii. Czas najwyższy zrzucić z siebie te zimowe warstwy i wskoczyć w coś lżejszego. Co to będzie? Sama nie wiem jeszcze…

Do nastepnego razu,
SIWA

Możesz także polubić

6 komentarzy

  1. Cześć Agnieszko!

    Dzisiaj u mnie 20 stopni!!! Ale z przyjemnością obejrzałam stylizację z marynarką w kratę. Polecam również wszystkim zainteresowanym szale i czapki Allude. Dwa komplety w mojej szafie ratują mnie podczas zimowych chłodów. Mam alergię na wszystko co gryzie, a te czapki i szale są ciepłe , miłe i rewelacyjne w codziennym użytkowaniu. Pozostanę jednak przy temperaturze 20 stopni i życzę pogodnych Świąt Wielkanocnych 😉
    Aneta

    1. Witaj Anetko,
      Nawet sama marynara jest za ciepła na tą pogodę 🙂 . Wysokie temperatury wymuszają sięganie po znacznie lżejsze ciuszki i dobrze, bo jakoś w tym roku mam wyjątkowo dość zimy… Szal kaszmirowy noszę cały czas ze sobą, bo to co się dzieje w środku dnia, nijak się ma do wieczorowej pory, kiedy wracam z pracy do domu. Kaszmir sprawdza się przez cały rok. Warto w niego inwestować. Przygotowuję świąteczny wpis z życzeniami, ale za Twoje już teraz serdecznie dziękuję.
      Buziaczki,
      SIWA

  2. Aguś no pamiętam te marynary, dużo miałam w szafie takich i w pepitkę i dużą kratę i ciemne i beżowe, i faktycznie poduchy na rzepy do wszystkiego. Jak widać wszystko wraca, zatacza koło i wraca. Bardzo elegancką i stylową Gentelwomen jesteś. Świątecznie całuję Ciebie i wszystkie Silverki.

    1. Witaj Dorotko,
      Moda zatacza koło i podsuwa nam pod nos stare – nowe pomysły. Nie sądziłam, że mi tak przypadną do gustu szerokie ramiona, ale widzę, że z coraz większą śmiałością po nie sięgam. Zabawne jest to, że pomimo mocno przerysowanych rozmiarów, czuję się w takich modelach mega kobieco i bardzo mnie cieszy, że nie tylko w swoich oczach jestem gentelwoman 🙂
      Mam nadzieje, że wyrobię się przed świętami z nowym wpisem i złożę Wam jeszcze osobiście życzenia.
      Buziaczki,
      SIWA

  3. Lubię takie zdobycze – łączą przyjemne dla oka i portfela z pożytecznym dla świata. Trafił Ci się smakowity, stylowy i modowy egzemplarz w jednym, do tego we wszystkich najradośniejszych kolorach świata;) W latach 80’tych faktycznie królowały szerokie ramiona. Pamiętam, że świetnie się wówczas sprawdził patent „na rzepa” – ulubione poduchy przepinałam, gdzie się dało: do swetrów, bluzek, koszulek. I jeszcze coś mi podpowiedziałaś: marynara z szafy męża. Jutro szukam.
    Tymczasem, psia krew, znów nas pozamykali! Znów zaraza ostrzy szpony.
    Cóż, wciąż próbuję szukać pozytywów sytuacji. Optymistycznie też nastraja coraz śmielej grzejące słonko, Twój blog, rodzina i banda moich starych kotów…:):)
    Pozdrawiam, buziaki

    1. Witaj Sabo,
      Tak, ta marynara to prawdziwa zdobycz. Mam w sobie żyłkę poszukiwacza skarbów i nie straszne mi kopanie w stertach ubrań. Szerokie ramiona pojawiają się na każdym kroku i jeśli masz obok swojej szafy szafę męża, to Kochana szalej do woli, jeśli Ci tylko pozwoli 😉 .
      Czasy są teraz upiorne. Izolacja daje się we znaki wszystkim i czekam z utęsknieniem na ładniejszą, cieplejszą pogodę, która pozwoli chociaż pójść na super spacer, usiąść na ławeczce w parku, napić się kawki w pięknych okolicznościach przyrody. Cieszę się, że na Twojej liście, w tak zacnym towarzystwie, znalazł się blog 🙂
      Buziaczki,
      SIWA

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *