NADAL ZIMNO, TAK DLA ODMIANY ZATEM… CZARNY Z GRANATEM 😜

Jak co roku, z utęsknieniem czekam na wiosnę. Wydaje mi się, że tym razem nawet z większym zapałem wypatruję jej pierwszych oznak. Z wielką radością odnotowałem na osiedlowym trawniku, pierwsze przebiśniegi. Radość nie trwała jednak zbyt długo, bo już następnego dnia nadeszły mrozy… No cóż, tak to już w życiu jest, że na super rzeczy trzeba czasem dłużej poczekać, ale potem radość jest jeszcze większa. Fantazjuję na temat wiosennych stylizacji i gdy tylko nadarzy się ku temu okazja, z przyjemnością wprowadzę je w życie. A tymczasem tonę w czerniach, które ożywiam odrobiną koloru. Dziś padło na granat.

Jeśli macie w szafach oversize’owe płaszcze, z pewnością doceniłyście teraz ich walory pojemnościowe, zakładając kilka warstw ubrań. Ja czasem nie mogę się nadziwić, jak wiele można pod nie upchnąć. Kiedy kupowałam mój płaszcz RESERVED, nawet nie myślałam o takiej opcji. Zależało mi przede wszystkim na formie, by był przerysowany i obszerny. Teraz jednak skrzętnie skorzystałam z takiej możliwości i bardzo się cieszę, że nie uległam pokusie kupienia egzemplarza w swoim rozmiarze…

Połączenie czarnego 🖤 z granatem 💙 nie jest niczym nowym w moim wydaniu. Latem zrobiłam dwie fajne stylizacje ( znajdziecie je tutaj i tutaj ) , w których wystąpił również granatowy płaszcz, ale dużo cieńszy z H&M. To zestawienie jest bardzo ciekawe, bo mimo, że oba kolory są ciemne, stanowią ładny kontrast. Dzięki oprawkom okularów i butom, zachowany jest rytm kolorów w stylizacji.

A teraz najwyższy czas zacząć ujawniać kolejne warstwy zimowej „cebulki”.

Pod płaszczem ukrył się długi, asymetryczny kardigan GABI LAUTON. To jeden z najstarszych modeli w mojej szafie. Dobiega 20-tki !!! Taaak, rzeczy w dobrym stylu, a przede wszystkim dobrej jakości, przetrwają wszystkie modowe zawirowania.

Saszetka cinkciarza VAGABOND, mam nadzieję, że przetrwa równie długo. Chociaż może mieć utrudnione zadanie,  bo wędruje ze mną prawie codziennie do pracy i nie tylko… Moda, modą, ale ja uwielbiam ją ( ona to wie ? 😂 )  za jej ogromną praktyczność. Nigdy nie muszę szukać telefonu, pomadki czy chusteczki. Zawsze są pod ręką.

W dzisiejszej stylizacji występuje jeszcze jedna, równie wiekowa rzecz GABI LAUTON. Wełniane, dzianinowe spodnie, bo to o nich mowa, na taką pogodę jaka jest ostatnio, to najlepsza rzecz pod słońcem. Z przyjemnością wrzucam je na siebie w mroźne dni. Są mega ciepłe, wygodne, no i jeszcze na dokładkę mają kieszenie. Jednym słowem, ideał.

Postanowiłam pokazać, jak wyglada kardigan w wersji rozpiętej. Trochę się zamotałam przy rozpinaniu agrafki i niechcący cyknęłam zdjęcie 😁 .

Kiedy założę okulary przeciwsłoneczne, przechodzę natychmiastową metamorfozę. Nie wiem na czym to polega, ale czuję się wtedy swobodniej i łatwiej nawet o uśmiech.

Oczywiście w tak chłodne dni, nie może zabraknąć czapki HAND MADE BY SILVERHAIR i szala ALLUDE.

Jak pewnie zauważyłyście, coraz częściej noszę szerokie spodnie. Te w dzisiejszej stylizacji nie są bardzo szerokie, ale zdecydowanie oswajam się z nową linią. W modzie mamy teraz do czynienia z małą zmianą sylwetki. Nikogo już nie dziwi obszerny, długi sweter do kulotów albo szerokich, ciągnących się po ziemi spodni.  Nie jest to jednak linia korzystna dla wszystkich. Przy dużym wzroście nie ma specjalnego znaczenia co wrzucimy „na górę”, ale posiadaczki mniejszej liczby centymetrów muszą bardzo uważać, żeby nie skrócić sobie sylwetki. Raczej zostałabym wierna zasadzie: mała góra do szerokiego dołu i odwrotnie albo podkreślałabym talię.

Trochę to trwało, ale się udało.  Miałam ostatnio małe problemy z komputerem i nie do końca z mojej winy, był ten przestój na stronie. Dobrze, że jednak w końcu powstał ten wpis. Kiedy długo nic nie publikuję, bardzo się martwię, że nie dbam dostatecznie o moje Silverowiczki 🙂 . Teraz już wszystko powinno być ok !

Tym razem zamiast podskoku wyszło lądowanie, ale zbyt późno się zorientowałam i nie miałam już możliwości zrobienia dodatkowych zdjęć. Chyba mi to wybaczycie ? Nie zawsze przecież wszystko musi być tak idealnie. Wystarczy, że perfekcyjnie wyszło połączenie kolorystyczne w dzisiejszej stylizacji 😉 Zgadzacie się ze mną ? Dajcie znać. Czekam na Wasze komentarze i z przyjemnością na nie odpowiem.
Do następnego razu,
SIWA
P.S. W przyszłym tygodniu, we wtorek lecę na Fashion Week (właściwie 2 days 😉  ) do Paryża. Może być ciężko, ale postaram się wrzucić coś jeszcze przed wyjazdem. Pogoda nie tylko u nas marna, w Paryżu także. Kwestia udanej „paryskiej stylizacji” spędza mi więc sen z powiek. Pewnie skończy się na jakimś eleganckim, czarnym zestawie, a może black&white? Zobaczymy. To znaczy zobaczycie w mojej tradycyjnej relacji z wyjazdu…

Możesz także polubić

15 komentarzy

    1. Pati, jak nikt potrafisz podsumować moje wpisy i jeszcze je zrymować. Tak trzymaj. Uwielbiam to 🙂
      Buziaki, SIWA

  1. Bardzo mi się podoba Pani styl. Bardzo ładna stylizacja. Ja też nie mogę się doczekać wiosny!

    1. Witaj Romanie,
      Chyba będziemy potrzebowali jeszcze trochę cierpliwości, bo wiośnie się raczej nie spieszy… Dziękuje za miły komentarz. Zapraszam na kolejne stylizacje.
      Pozdrawiam, SIWA

  2. Fantastycznie granat +czarny super połączenie mające w sobie tajemniczość , w takich ciuchach możemy poczuć się wyjątkowe wystarczy
    spojrzeć na Twoje zdjęcia i wiem ,że jest to coś…
    Pozdrawiam ciepło ,

    1. Witaj Jolu,
      Fantastycznie, że spodobało Ci się połączenie czerni z granatem. Nic nie stoi zatem na przeszkodzie byś korzystała z niego i czuła się super tajemniczo 🙂
      Pozdrawiam serdecznie, SIWA

    1. Witaj Pawle,
      Oj ta wiosna. Gdzieś się zagubiła lub zagapiła… Czekamy na nią z utęsknieniem… Musi przyjść, prędzej czy później. Ja oczywiście wolę prędzej 🙂
      Pozdrawiam, SIWA

  3. Dzień dobry,
    Pani Agnieszko w ubiegłym roku natrafiłam na Pani bloga i od tego czasu ,śledzę regularnie, z ciekawością oczekując każdego wpisu. Jest Pani ambasadorką stylu za którym zawsze tęskniłam.Niestety charakter pracy nie pozwala na jego wykorzystanie. W wyborze dodatków jest Pani dla mnie również inspiracją.Zgadzam się z poprzedniczką ,że naśladownictwo to najszczersza forma pochlebstwa.Na razie naśladuję i podpatruję Pani dodatki.

    1. Witaj Wierna Obserwatorko,
      Bardzo się cieszę i moje „blogerskie” serce rośnie, gdy czytam takie komentarze, jak Twój. Miód na moje serce 🙂 . Jeśli udaje Ci się przemycić w pracy dodatki, to może spróbujemy stworzyć jakąś fajną stylizację, która pasowałaby do charakteru Twojej pracy. Musisz tylko podpowiedzieć, jakie są wymagania odnośnie stroju. Oczywiście pod warunkiem, że uznasz taki pomysł za ciekawy i możliwy do zrealizowania.
      Zachęcam Cię gorąco do komentowania wpisów. Śmiało, nie ma się czego bać. Mam również prośbę, żebyś zwracała się do mnie po imieniu lub ksywce. Jako Pani czuję się nieswojo i bardzo formalnie…
      Pozdrawiam Cię serdecznie, SIWA

      1. Dziękuję! 🙂 Niestety, nie ja to wymyśliłam – to cytat; stare angielskie powiedzenie – tak stare że nie wiem u kogo je przeczytałam. Pasowałoby do Chanel… ale ona bezwzględnie ścigała w sądzie swoje plagiatorki (i miała rację). Inna wersja: „Naśladownictwo jest najszczerszą formą pochlebstwa… ale może wkurzać” 😉 Albo: „…jednak nie stosujcie go przy pisaniu!”.
        Dobrze, że Agnieszki ono nie wkurza! Pasę się zatem, uczę, zmieniam i mam z tego mnóstwo frajdy. Jak my wszystkie chyba tutaj. Czekam zatem na twój nowy, odrobinę podkręcony look do pracy 🙂

  4. Lubię to łączenie czerni z granatem. A twoją torebeczkę widziałam w Vagabond w wersji czarnej i czerwonej – świetny pomysł, żeby nosić dwie torebki, zawsze grzebię za czymś w moim wielkim worku! Ale zachorowałam na małą szarą z MAKO (też przez Siwą oczywiście). Odkryłam, że przez ostatni rok naśladowałem tylko Agusię i… Aryę, szaro-grafitowo-popielatą koteczkę, ma najlepsze kolory. Naśladownictwo jest najszczerszą formą pochlebstwa 🙂

    1. Witaj Aldonko,
      Ja też jestem fanką tego połączenia. Ostatnio zakładam tylko czarne rzeczy, które staram się ożywić jakimś kolorem, a z granatem zawsze wychodzi super. Teraz szykuję stylizację czerni z brązem. No chyba , że nagle zrobi się ciepło, ale to tylko moje pobożne życzenia… Właśnie myślałam, by wybrać się dziś do Vagabond i obejrzeć na żywo czerwoną wersję mojej saszetki 🙂 . Oj kusi mnie strasznie.
      Twoje naśladownictwo jest rzeczywiście dla mnie ogromnym pochlebstwem. Dziękuję.
      Buziaki, SIWA