JAK ŁĄCZYĆ SZAROŚCI?

Najprostsza i najszybsza odpowiedź : naturalnie… 🙂

Nie będzie żadnym odkryciem stwierdzenie, że odcieni szarości jest nieskończenie wiele. Najczęściej przekonujemy się o tym boleśnie, szukając rzeczy dokładnie w tej samej tonacji. Nauczona doświadczeniem, kiedy mam taką potrzebę, zabieram ze sobą ubranko, do którego szukam pary. Pomaga to dobrać idealnie nie tylko kolor, ale także proporcje.

W łączeniu szarości można kierować się różnymi zasadami. Ja najczęściej korzystam z dwóch. Pierwsza to dobieranie według odcieni. Decyduję się na ciepły lub chłodny i konsekwentnie tworzę stylizację, w której kolor różni się jedynie nasyceniem. Drugim sposobem jest wykorzystanie melanżowych dzianin i tkanin. Zdarza się, że są w nich połączone ciepłe i zimne odcienie szarości. Dzięki temu mamy większą swobodę w łączeniu ze sobą poszczególnych elementów stylizacji.

W dzisiejszym look’u skorzystałam właśnie z tej drugiej zasady.

Połączyłam w pary dwa melanże, jasny i ciemny.

W pierwszej parze są płaszcz RESERVED i sweter H&M.

W drugiej luźne gacie RUNDHOLZ i kardigan SARAH PACINI.

Niestety, nadal nie trafiłam na żadne fajne buty w szarości. Musiałam się zatem posiłkować czarnymi dodatkami. Wybrałam pikowaną torbę RESERVED, która nie jest kruczo-czarna, tylko bardziej idzie w stronę antracytu. Szczególnie w słońcu traci mroczność czerni…. Do niej dołożyłam klasyczne sztyblety GEOX, kaszmirowy szal ALLUDE i ukochaną czapkę HAND MADE BY SILVERHAIR.

Kluczowy w stylizacji jest kardigan SARAH PACINI. W jego melanżu odnajdziemy taki zestaw szarości, który sprawia, że idealnie łączy jasne i ciemne elementy.

Ostatnio w komentarzach poruszony został temat awangardowego stylu, który bardzo często gości na blogu AdvancedStyle. Ari Seth Cohen, fotograf i autor bloga, zamieszcza na nim zdjęcia stylowych seniorów. Jego zamysłem było pokazanie, że nie tylko młodzi bawią się modą i mają odwagę wyróżniać się z tłumu. Oglądając te zdjęcia, trudno nie podziwiać kreatywności, pasji i radości życia bohaterów. Nie dziwi więc fakt, że często są inspiracją dla wielu młodszych osób, które chciałyby zacząć ubierać się bardziej awangardowo i odważnie. Tylko od czego zacząć?

Z mojego doświadczenia wynika, że najlepiej zacząć od odważniejszych form. Ja rozpoczęłam swoją przygodę z awangardową modą od luźnych gaci. Było to dobrych, kilka lat temu. Moje pierwsze w kolekcji spodnie z niskim krokiem wielokrotnie gościły na stronie. Bardzo lubię wpis, gdzie są w duecie z czerwienią. Kto ciekawy, zapraszam → tutaj.

Teraz, na tyle jestem oswojona z takim fasonem, że w ogóle nie traktuję go w kategoriach awangardowego stroju. Wiem jednak, że dla wielu osób są zbyt odważne. W kreowaniu własnego stylu najważniejsza jest gotowość próbowania i kierowanie się własnymi odczuciami. Nikt nas lepiej nie zna, niż my same. Jeśli źle się w czymś czujemy, to znaczy, że to nie dla nas. Zawsze można po jakimś czasie spróbować ponownie i albo potwierdzić wcześniejsze przemyślenia, albo zmienić zdanie 🙂 . Tak też się zdarza…

Wiem także, że nie powinno się zmieniać stylu na siłę. To, że coś nam się podoba na innych, to niestety za mało, by robić rewolucję w szafie. Dopiero, gdy stwierdzimy, że czujemy się w nowej wersji dobrze i komfortowo, warto pomyśleć o zmianach. Zazwyczaj nie zachodzą one szybko, ale gdy już się podejmie decyzję i rozpocznie cały proces, dużo łatwiej pozbyć się z szafy zbędnych ciuchów i dokładać nowe, które lepiej do nas pasują.

Przez wiele lat mojej pracy w butiku, zaobserwowałam jeszcze jedną rzecz. Istnieją kobiety, którym pasuje jedynie grzeczny, klasyczny styl. Wspaniale podkreśla ich urodę i osobowość. Choć często podobają im się bardziej awangardowe ubrania, nie mogą ich nosić, bo wyglądają w nich jakby wyszły ze śmietnika 🙂 . I odwrotnie, są panie, które w klasycznym wydaniu, wyglądają dużo gorzej niż w poszarpanych i powyciąganych ciuchach. Dlatego tak ważne jest, by styl był nie tylko odzwierciedleniem naszych fascynacji, ale przede wszystkim pasował do naszej osobowości i stylu życia.

Mój styl zmienia się cały czas. Jest jednak kilka stałych punktów, jak np. dbałość o kolorystyczną spójność stylizacji, miłość do dzianin podszyta nienawiścią do prasowania, klasyczne kolory z szarościami na czele i niekończące się uwielbienie dla zestawienia black&white. Te stałe punkty to baza, na której następuje nieustająca przebudowa. Raz szala przechyla się w stronę awangardy, by za chwilę pójść w stronę klasycznych, monochromatycznych stylizacji. Nie lubię zamykania się w ramach jednego stylu. Ubieram się bardzo emocjonalnie i to właśnie nastrój o poranku jest kluczowy przy wyborze ubrań.

Jest jeszcze jedna sprawa, którą chciałabym poruszyć przy okazji pisania o kreowaniu własnego stylu, a mianowicie o tzw. dobrych radach. W kobiecych pismach, w telewizji, w internecie, w wypowiedziach naszych znajomych i bliskich. Jest ich całe mnóstwo i można się nieźle w tym wszystkim pogubić. Z których korzystać? Kogo słuchać? Ja jestem zdania, że najlepszą radą jest brak rady, bo każdy jest inny i nie da się stworzyć modowych schematów. W niektórych wpisach na blogu, próbuję przemycić kilka porad, które chciałabym, by były traktowane jako wskazówki do stylowych eksperymentów. Niestety nie są gwarancją sukcesu, ale jeśli choć jedna z nich się Wam przydała, warto było się mądrować 🙂 . Ja słucham wielu porad i wypowiedzi na temat dobrego stylu, chętnie także oglądam inne blogi, Instagram, Pinterest. Zauważyłam, że jeśli utożsamiam się ze stylem radzącej osoby, znacznie częściej korzystam z jej wskazówek i pomysłów na stylizacje. Na koniec i tak przepuszczam to jeszcze przez swoje upodobania i doświadczenia, dopasowując do mnie. Bo najważniejsze jest samopoczucie. Dobre, jest początkiem każdej udanej stylizacji… Dlatego warto słuchać przede wszystkim samej siebie.

Po tak dużej dawce mądrości i wskazówek jak łączyć szarości, czas na małą odskocznię. W tej dziedzinie zawsze możecie na mnie liczyć. Już podskakuję. W luźnych gaciach nie stanowi to żadnego problemu 🙂 .

Podobała się Wam stylizacja? Jak radzicie sobie z łączeniem szarości? Macie jakieś Swoje, sprawdzone sposoby? Liczę na Wasze komentarze odnośnie szarej strefy 🙂 Chętnie skorzystam z Waszych wskazówek.
A może bardziej od szarości zainteresował Was temat tworzenia stylu i „dobrych rad” ? Czekam z niecierpliwością.
Do następnego razu,
SIWA

Możesz także polubić

18 komentarzy

  1. Agusiu, na ja tu nie mam już nic do dodania. Podpisuję się pod wszystkim. Pozostaje mi Cię serdecznie ucałować i tyle. D.

  2. Mrauuu… mruczę z zadowolenia, jakbyś pisała to tylko dla mnie (choć widać po komentarzach, że nie, przecież). Jej, jaki poważny, rzeczowy, przydatny post. Mam nadzieję, że nie stracisz z powodu „wyzwań tematycznych” swojego żartobliwego i lekkiego stylu 🙂 Chciałabym zauważyć, że te szarości, grafity i popielatości tworzą, zwłaszcza u góry sylwetki, przez swoją geometrię – coś jak współczesny obraz! Fajne to. Te zabawy odcieniami i formą są na razie dla mnie tak niedościgle, że miałam wrażenie, iż raczej wieczorem układasz sobie perfekcyjny zestaw na jutro… a tu nie, działanie na spontanie 😉 Proszę zwrócić uwagę na optymistyczny zwrot: „na razie” 🙂

    1. Witaj Aldonko,
      Wywołałaś mnie do tablicy, to masz 🙂 . Temat, jak widać, gorący i mocno zaciekawił Silverowiczki. Nie chciałam żeby było zbyt poważnie, ale jakoś tak wyszło. Sama nie przepadam za „modowym mądrowaniem” i staram się tego unikać jak ognia. Mam nadzieję, że to tylko chwilowa powaga i zaraz wrócę na swoje tory. Zabawa odcieniami i formą jest tylko kwestią wprawy. Sprawdza się tu powiedzenie, że trening czyni mistrza i dlatego bardzo trafny był zwrot” na razie”. Myślę, że brakuje Ci odrobinkę pewności siebie, bo wiedzę, moim zdaniem, masz już w małym paluszku 🙂 . Moje stylizacje głównie powstają na spontanie. Czasem tworzą się w mojej głowie, przynajmniej w ogólnym zarysie, już podczas zakupu nowego ciucha i czekają tylko na odpowiedni nastrój, okazję lub pogodę. Bywa, że jedna udana stylizacja staje się inspiracją dla kolejnych, szczególnie dotyczy to zestawień kolorystycznych. Często zdarza mi się chodzić w kolorach całymi „seriami”, co najczęściej prowadzi do powstania „perfekcyjnego look’a” czyli tzw. gotowca, którego zawsze, w razie braku pomysłów z rana ( tak, mnie także się to przytrafia 🙂 ) mogę wyciągnąć w ciemno z szafy, a to bywa bezcenne…
      Buziaczki, SIWA

  3. Witaj , widać złapałaś jednak wenę słoneczko dziś nieśmiało przebiło
    się za chmur dając Ci małego kopa by podzielić się z nami fantastycznym
    wpisem , świetną stylizacją ponadto nadrobiłam zaległości przeglądając
    wcześniejsze poprawiło mi to niesamowicie nastrój wszystkie są genialne
    bez kokieterii z mojej strony naprawdę potrafisz cudownie łączyć odcienie
    szarości , pozdrawiam

    1. Witaj Jolu,
      To prawda, że słoneczko dodało mi power’a i łatwiej było zabrać się za pisanie. Tym bardziej, że temat sercu bliski, a szarości ostatnio królują w mojej szafie. Cieszę się, że bywam nie tylko inspiracją, ale także poprawiaczem nastroju. Bardzo mi się ta rola podoba. Choć brzmi to dość przewrotne, że szare buraski, które smutno się kojarzą, mogą wprawić kogoś w dobry nastrój. Ja w szarościach jestem najszczęśliwsza 🙂
      Dziękuję za moc komplementów i postaram się, by woda sodowa nie uderzyła mi do głowy.
      Pozdrawiam, SIWA

    2. Agusiu, chciałabym się dorobić „perfekcyjnego look’a”, a jeszcze lepiej trzech, żeby sięgać do szafy w ciemno… ale do tego to chyba lata miną. Chociaż fakt; my tu, twoje Silverowiczki, jesteśmy coraz bardziej wyedukowane! Zobacz też, jak zostałaś dziś za swój trud, w komentarzach, doceniona 🙂

      1. Witaj Aldonko,
        Moim pierwszym „perfekcyjnym look’iem” został czarny zestaw i do tej pory zajmuje wysoką pozycję w moim rankingu. Już kiedyś napisałam na blogu, że jak nie wiem jak się ubrać, ubieram się na czarno 🙂 . Zimą są to czarne spodnie plus czarny sweter, a latem spodnie z marynarką albo długa do ziemi, basic’owa sukienka z paskiem w talii. Co zabawne te same look’i często mi towarzyszą jako sprawdzona wersja wieczorowa. Dodaję tylko trochę tiulu i błyskotek. Cały sekret 🙂 . Pamiętasz wpis LADY IN BLACK ? Znajdziesz tam kilka wskazówek na „perfekcyjnego, czarnego look’a”. Nie bez przyczyny używam cudzysłowu, bo perfekcyjna stylizacja dla każdego oznacza coś innego 🙂
        Bardzo lubię Wasze komentarze. Dodają mi skrzydeł i sprawiają, że czuję się naprawdę doceniana 🙂
        Buziaki, SIWA

  4. Agusiu, stylizacja i tekst-wybitne! Poruszyłaś kapitalny temat. Styl, klasa, awangarda …cóż to jest???…. Jak mi dasz pięć minut, to ja Ci migiem w pięć godzin swój punkt widzenia przedstawię 🙂 Tymczasem- CMOK ❤️

    1. Witaj Ewuniu,
      Nie lubię kiedy do zabawy modą i przyjemności kreowania swojego stylu, dorabiana jest jakaś wymyślna ideologia. A jeszcze bardziej nie lubię stylistów, którzy wmawiają, że to strasznie trudne i bez ich pomocy się nic nie uda. Guzik prawda. Temat stylu, klasy, a tym bardziej awangardy, trudny jest do ogarnięcia, bo dla każdego co innego te słowa oznaczają. Chętnie podyskutuję o tym z Tobą przy najbliższej okazji. To już chyba niebawem…
      A tymczasem,
      Buziak, SIWA

      1. I o to chodzi. O to chodzi! Coraz częściej mam wrażenie, że już wody nie można napić się z tak banalnego powodu jak zaspokojenie pragnienia 🙂 Co więcej, z jednej strony do każdej głupoty dorabia się wielkie ideologie a z drugiej, oczekuje się tychże nawet od ludzi, którzy takowych nie mają. Pamiętam burzę z piorunami jaka przeszła nad Ameryką Północną, kiedy znana i szanowana Pani Profesor, z niewinną miną wyznała publicznie, że ubiera się w dość specyficzny sposób, ponieważ boli ją spostrzeżenie, że od kiedy zaczęła się starzeć, stała się przezroczysta. Zatem, o ile starość przyjmuje bez problemu, o tyle przezroczystości wypowiada wojnę Skandal, zaprawdę Taaaka osobowość i taki banał! A tak na marginesie, zamiast na dyskusję, raczej szykuj się na krzyżowy ogień pytań Mam do Ciebie tyle dozapytania Oby tylko udało mi się dotrzeć. Ech, jak bym chciała. 3maj kciuki. XOXO ❤️

        1. Witaj Ewuniu,
          Cóż, już chyba taka jest ludzka natura, że jak czegoś nie ma, to tego oczekuje, a jak jest, to się przeciwko temu burzy i buntuje. Wcale się nie dziwię Pani Profesor, bo mnie lata też nie przeszkadzają. Bardziej mnie drażni, że niektórzy oczekują od dojrzałych kobiet, by ubierały się adekwatnie do wieku. A cóż to ma niby oznaczać? Jak płachta na byka, działa na mnie stwierdzenie, że w pewnym wieku nie wypada nosić tego czy tamtego. A dlaczego? Bo co? Właśnie brak własnego stylu, odwagi, by pokazać swoją osobowość i wyjątkowość, sprawia, że wtapiamy się w tłum. Taką formę przezroczystości można zaliczyć w każdym wieku. Może to banał, ale nie znam kobiety, której nie zależy, by dobrze wyglądać, nawet jeśli nie chce się do tego otwarcie przyznać. Każda chce być widzialna, atrakcyjna i wiek nie ma tu nic do rzeczy. Dlatego w ogóle zaczęłam pisać bloga. Chciałam pokazać kobietom po 40, że można się bawić modą, eksperymentować z trendami i żeby przestały się przejmować stereotypami, które ciągle pokutują na temat stylu „dojrzałych kobiet”.
          Trochę się zaniepokoiłam, gdy przeczytałam, że muszę 3mać kciuki za podróż przez ocean, ale jeśli trzeba, to jednak po3mam, bo bardzo bym chciała być zasypana gradem pytań 🙂
          Tymczasem buziaki, SIWA

  5. Ach te szarości.. Czasami zdaje mi się, że czas na zmianę, że to moment by jakiegoś kolorowego motyla wpuścić do swojej szafy ale buszując pomiędzy nowymi zdobyczami w sklepie głowa sama ku szarościom się odwraca a oczka świecą. No i nic poradzić nie można…
    Ale przyznaję, że lubię dodać wisienkę na wierzch tortu i dominujące szarości (ktore ostatnio namiętnie łącze z granatem) okraszam czerwoną lub miodową torebką, kolorowym szalem tudzież rękawiczkami. Uzyskuję w ten sposób przyjemną dla oka spójność kolorystyczną nie skazując stylizacji na nudę. Brak mi tylko dosłownie takich cudnych okularów jakie podziwiam w każdej prawie Twojej stylizacji
    Pozdrawiam otulona szarą chmurką ulubionego szala

    P. S. Szerokie spodnie, o których pisałam poprzednio coś mi nie leżą.. Nie łatwo ot tak zamienić ulubione wąskie nogawki i wskoczyc w szerokie szarawary. Ale próbuje dalej..

    1. Witaj Monia,
      Nie wiem, jak można nie kochać szarości. Ja zawsze czułam do niej słabość, ale to co się dzieje odkąd jestem Siwą, przechodzi ludzkie pojęcie. Kolekcjonuję szarą garderobę i odnoszę wrażenie, że to szaleństwo tylko się pogłębia. Ma to oczywiście swoje dobre strony. Kiedy w szafie są duże ilości szarości, problem łączenia odcieni praktycznie nie istnieje. Twój sposób z dodawaniem wisienki na tort jest mi bardzo bliski. Tak jak w życiu ważne są szczegóły, tak właśnie dodatki robią stylizację. A po najfajniejsze okulary najlepiej wybrać się na łowy do TKMAXX’a. To istna kopalnia skarbów. Z szerokimi spodniami trzeba na nowo się oswoić. Przejście z rurek na szerokie szarawary nie jest wcale łatwe. Przyzwyczajenie jest w końcu drugą naturą człowieka 🙂 .
      Pozdrawiam Cię serdecznie i Twoją „szarą chmurkę”
      SIWA